„Wakacje – czyli jaki kraj odwiedzimy w tym roku”?

„Wakacje – czyli jaki kraj odwiedzimy w tym roku”?
30 czerwca 11:04 2011 Print This Article

[pullquote]
EWA ALEKSANDRA KAPOŁKA
Mateuszek bardzo dziękuje.[/pullquote]

Wstałem rano z ogromnym bólem lewej strony głowy a dokładnie pod uchem, za uchem i w całej okolicy szczęki. Pomyślałem  –  przecież to normalka, jakże mógłbym obudzić się w jakiś normalny sposób. Przynajmniej wiem że żyję?
Natomiast kiedy do pokoju weszła córka z informacją, że praktycznie całą noc nie śpi z powodu silnego bólu ucha, pomyślałem – o „to już jakiś zorganizowany atak”.
Mateuszek jeszcze spał i znowu pomyślałem, że jak on wstanie i dołoży coś do naszych dolegliwości, to mamy komplet. Na szczęście wstał z uśmiechem na ustach a na pytanie jak się czuje i czy coś go boli, odpowiedział, że jest wszystko w porządku………..ufffff.
Zauważyliście, że trzy razy w krótkim czasie użyłem słowa „pomyślałem”? Może to wychodzą moje braki z okresu szkolnego a może co zabrzmi  zapewne mniej wiarygodnie…………ja faktycznie myślę? Czyli nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, ciekawe jak długo?
Córka po długim okresie prób dodzwonienia się do przychodni, kiedy w końcu się udało, prosząc o jak najszybsze przyjęcie przez lekarza z powodu bardzo mocnego, ostrego bólu ucha usłyszała:
– dobrze,  proszę przyjść na godzinę 15:30 – dzięki łaskawco…….
Widzicie jak się poprosi i powie że bardzo boli, proszę błyskawiczna pomoc o godzinie 15:30 a ktoś mówił ostatnio, że nic w naszej służbie zdrowia się nie zmieniło. Pójdę później i osobiście podziękuję za serce i szybką pomoc, jestem pod wrażeniem.

Przypomniała mi się sytuacja z przed lat, kiedy mieszkaliśmy we wieżowcu na 6 piętrze, próbowałem zgłosiłem do administracji spółdzielni, iż winda nie chodzi od dłuższego czasu……..co usłyszałem?
– panie niech się pan cieszy, że ma pan schody ( to nie żart, to autentyczne zdarzenie, nie zapomnę tego łaskawcy do końca życia ). Są ludzie przyjaźni i wrażliwi.

Osobiście przyzwyczajony do bólu, spróbuję sobie z tym również poradzić, może przejdzie. Trochę boję się dzwonić i rejestrować bo przyjęcie może być tak błyskawiczne , że nie zdążę na czas. Zresztą jestem tuż przed 50 – tką, to chyba już chyba nie opłaca im się we mnie inwestować. Przykładem niech będzie moja obecna sytuacja, łaskawie zgadzają się że chory ale kto dzisiaj jest zdrowy.
Tak wygląda jak na razie dzisiejszy poranek, co czyż nie fajnie? Na nudę w naszej rodzinie nie mamy czasu.

Moi drodzy rozpoczął się okres wakacyjny, mam nadzieję i życzę Wam tego z całego serca aby chociaż przez okres urlopowy udało Wam się odpocząć od codziennych obowiązków, kłopotów i „innych przyjemności dnia codziennego” Macie kasę, wyjeżdżajcie, róbcie to na co macie ochotę i co Wam przyjdzie do głowy. Bawcie się i cieszcie z życia…………… tak na marginesie ,to musi być fajne uczucie.
Czasami siedząc w domu rozmawiamy i zastanawiamy się jak to jest, jakie to uczucie, mieć takie pieniądze, żeby chociaż raz do roku wyjechać gdzieś w wymarzone miejsce, gdzie wszystko zrobią za nas, podadzą do stołu, zaoferują szeroki wachlarz usług, takich o których można tylko pomarzyć, a my nie myśląc o mukowiscydozie, chorobach,  kłopotach finansowych, odpoczywamy, zwiedzamy, spacerujemy, spacerujemy i spacerujemy. Potem dochodzimy wspólnie do wniosku, że na tych marzeniach należy poprzestać, bo robią one nam tylko wodę z mózgu a przecież nigdy się nie ziszczą. To jest trochę na zasadzie co bym zrobił gdybym wygrał w lotto……ale z drugiej strony marzenia nic nie kosztują.

Mateuszek po okresie dziwnej infekcji wydaje się wracać do formy. Kiedy skończą się podawane medykamenty, chcemy jak najszybciej zrobić wymaz z gardełka aby upewnić się że jest wszystko dobrze. Myślę że w przyszłym tygodniu uda nam się zrobić posiew. O wynikach oczywiście, zainteresowanych poinformuję.
W związku z tym że nie wygraliśmy i nie wygramy w lotto :), postanowiliśmy jak tylko pozwoli na to czas 🙂 wyjeżdżać chociaż za miasto i stworzyć w ten sposób namiastkę wolnego wyboru. Mateuszek to dziecko bezkonfliktowe, radosne, cieszące się z każdego wyjazdu jego kochany, jak on mówi „Sarankiem”. Jak może części z Was wie możemy w naszej miejscowości poszczycić się trzema mostami przebiegającymi nad naszą szeroką Wisłą. W ostatnią niedzielę postanowiliśmy pokazać Mateuszkowi jak mosty prezentują się z dołu i jaki jest widok z góry. Wyjazd za miasto był bardzo udany choćby ze względu na radość i szczęście Mateuszka. O to kilka zdjęć z naszych trzygodzinnych wakacji.

Moi drodzy, kończąc zbyt długi wpis, jak wspominałem rozpoczął się okres wakacyjny, dlatego też w naturalny sposób mniej ludzi będzie miało ochotę i czas zaglądać na naszą stronę, spędzać czas przed komputerem.
Zastanawiam się czy również nie zrobić przerwy w informowaniu o stanie zdrowia Mateuszka i sytuacji w jakiej przyszło nam żyć? Jeż jednak choć kilka osób, mimo wakacji będzie  interesowało tym co się u nas dzieję, zrezygnuję z przerwy wakacyjnej, 🙂 choć jak wiecie nigdzie,  ze zrozumiałych względów się nie wybieramy.

Życzę wspaniałych dni, miłego odpoczynku i tyle powrotów ile wyjazdów.

Marek Szostak – dziadek Mateuszka

 

  Categories:
view more articles

About Article Author

write a comment

0 Comments

No Comments Yet!

You can be the one to start a conversation.

Add a Comment

Your data will be safe! Your e-mail address will not be published. Other data you enter will not be shared with any third party.
All * fields are required.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.