„Tak zostałem zwykłym naciągaczem”

„Tak zostałem zwykłym naciągaczem”
21 listopada 13:20 2011 Print This Article



 21.11.2011 – 0:09 – ania

„witam 
pan tu tylko caly czas narzeka na los na brak pieniedzy itp.przeciez skoro pan jest na rencie to corka moze isc do pracy a nie siedziec w domu Mateusz jest juz na tyle duzo ze pan sobie poradzi

I przestanie tyle narzekac bo az zygac sie chce . inni jakos tak nie narzekaj 
tak samo z tym tablodem az tak byl mu potrzebny nie sadze wystarczylo by zbierac juz na jakies leki czy nawet na te prywatne wizyty
ja nie jestem zamazna i jakos nie moge sobie pozwolic na taka zabawke 
moze wkoncu pan bedzie prosil o nowy samochod dom itp
mysle ze pan naduzywa juz wladzy i wykorzystuje chorobe wnuka
lubilam wchodzic tu i czytac wpisy jak pan walczy o zdrowie 
ale teraz to czytac tego nie idzie . co wpis do zale jakies oj jaki jestem biedny. inne dzieci rowniez sa xhore ale rodzic czy dziadkowie tak tego nie przezywaja … nie bedeb juz wchodzic tu a ni rozsyłac linku z strona Mateusza bo pan jest zwyklym naciagaczem” ….

Zastanawiałem się czy odnieść się do tego wpisu w księdze gości? Konsultowałem to z rodziną i gdyby nie słowa:

– „pan jest zwyklym naciagaczem”……...chyba dałbym spokój. Droga anonimowa osobo, nie zasługuje Pani na ustosunkowanie się do Pani wpisu ale jak najbardziej zasługują na to inni czytający i odwiedzający stronę Mateuszka.
Oczywiście mógłbym ten wpis usunąć ale z oczywistych względów tego nie zrobię. Po to jest księga by się do nie wpisywać, choćby miały być to tak bolesne dla mnie zarzuty i stwierdzenia.

 Postanowiłem napisać kilka słów, choć boję się,  że mogę obudzić „życzliwe demony”, które będą chciały wyżyć się na mojej osobie na  stronie, która ma służyć innym celom ?
Oskarżenie jest jednak zbyt poważne, zbyt boli aby znowu pozostawić je bez jakiejkolwiek odpowiedzi?
To chyba ten moment aby przekazać prowadzenie strony …….mamusi Mateuszka lub innej osobie z rodziny ale może najpierw jeżeli Pani pozwoli, w punktach ustosunkowanie się do wpisu.


– pani nazywa moje wpisy narzekaniem a ja pisaniem prawdy (nie mam 15 lat i wiem, że szczerość nie zawsze  popłaca ” a moja naiwność jest porażająca” )
Być może ma Pani w jakimś stopniu rację. Można by niektóre wpisy zinterpretować w ten sposób i użyć nazwy „narzekanie” ale jak wspomniałem to pokłosie tego co autentycznie się dzieje w naszym życiu i jak wyglądają nasze problemy oraz sytuacja w kontekście choroby Mateuszka. Gdyby Mateuszek urodził się zdrowy lub przynajmniej w pełnej rodzinie, nigdy by Pani nie usłyszała o mnie, naszej rodzinie i sytuacji, w której przyszło nam „funkcjonować z mukowiscydozą Mateo” Bardzo mi przykro, że moje narzekania powodują ( ” przestanie tyle narzekac bo az zygac sie chce” ) aż tak bolesne objawy.

– jednak niezbyt uważnie czyta Pani moje wpisy….nie jestem już na rencie od 2007 roku. 
Prawda, że po 12 latach mi ją odebrano ale sformułowanie Pani, że ja mógłbym się zaopiekować Mateuszkiem a córka mogłaby pójść do pracy, jest skutkiem Pani niewiedzy stąd  uważam to za nadużycie  Dlaczego nadużycie? Bo nie ma Pani zielonego pojęcia o mojej chorobie i jej objawach, które uniemożliwiają mi całodzienną opiekę nad Mateuszkiem. Zbyt duże ryzyko ale o tym Pani nie wie i nigdy się nie dowie.

sprawa tabletu: „tak samo z tym tablodem az tak byl mu potrzebny nie sadze wystarczylo by zbierac juz na jakies leki czy nawet na te prywatne wizyty
ja nie jestem zamazna i jakos nie moge sobie pozwolic na taka zabawke”

Jak poprzednio, znowu nie czyta Pani uważnie tego co jest napisane na stronie.  Czy uważa Pani, że w sytuacji kiedy często brakuje na leki czy jak słusznie Pani zauważyła „prywatne wizyty” ośmieliłbym się prosić o Tablet dla Mateuszka? Faktycznie Pani ocena mojej osoby jest nieprawdopodobnie niska, cóż i tak bywa ale proszę  dokładnie przeczytać, to będzie Pani wiedziała, kto był inicjatorem i pomysłodawcą prezentu dla Mateo, którego celem było nie tylko sprawienie mu ogromnej radości ale i zwiększenie możliwości jego rozwoju i nauki wykorzystując olbrzymie możliwości, jak była Pani uprzejma nazwać „tej zabawki”

„moze wkoncu pan bedzie prosil o nowy samochod dom itp
mysle ze pan naduzywa juz wladzy i wykorzystuje chorobe wnuka”

 Nie  wiem ja ustosunkować się do tak niedorzecznych insynuacji?  Pozostawię to bez odpowiedzi, bo brak mi słów.

„lubilam wchodzic tu i czytac wpisy jak pan walczy o zdrowie 
ale teraz to czytac tego nie idzie . co wpis do zale jakies oj jaki jestem biedny. inne dzieci rowniez sa xhore ale rodzic czy dziadkowie tak tego nie przezywaja … nie bedeb juz wchodzic tu a ni rozsyłac linku z strona Mateusza bo pan jest zwyklym naciagaczem” …

No i doszliśmy między innymi do stwierdzenia, które zabolało nieprawdopodobnie i tu aby Pani radość była pełna z próby upokorzenia mnie, powiem……… udało się Pani. W jednym momencie zeszło ze mnie całe powietrze, wiara i nadzieja na pozytywne zakończenie walki z chorobą Mateo.
Droga Pani muszę powiedzieć, że zazdroszczę dziadkom których Pani zna, a którzy tak nie przeżywają śmiertelnej choroby swoich wnuków. To samo dotyczy innych rodziców.
Też bym tak chciał. Pewnie dłużej bym pożył. Niestety jestem w takim bądź razie inny, być może dla Pani żałosny ale ja nie potrafię inaczej i bardzo się martwię nie tylko o Mateuszka i jego przyszłość ale o każdego członka rodziny. 
Wracając jeszcze do tych dziadków, którzy się tak nie martwią, bardzo bym prosił o podanie przykładu, adresu strony którą prowadzi dziadek wnuczki, wnuka śmiertelnie chorych na nieuleczalną chorobę. Może uda mi się czegoś nauczyć, porozmawiać jak oni to robią, że tak tego nie przeżywają? Nie twierdzę, że wiem wszystko, wprost przeciwnie dochodzę do smutnego wniosku że wiem o wiele, wiele za mało ale cały czas chcę się uczyć. Bo niewiedza bardzo boli.
Droga Pani  9 listopada minęło 5 lat odkąd prowadzę stronę Mateuszka próbując z pomocą cudownych ludzi walczyć o przedłużenie życia Mateuszka. Nigdy nie ukrywałem, że bez ich pomocy nie ma najmniejszej możliwości prowadzić leczenia i rehabilitacji Mateo licząc na dłuższe życie i być może dotrwanie do leku ratującego nie tylko Mateuszka ale i innych chorych na mukowiscydozę. Te 5 lat kosztowało mnie więcej zdrowia niż wszystkie lata poprzednie. Przez ten okres znienawidziłem siebie za to, że często byłem zmuszony do żebrania o pomoc z niewyobrażalnym wstydem aby ratować to cudowne dziecko. Nienawidzę siebie za to i dzisiaj a Pani utwierdziła mnie w przekonaniu, że mam rację ale ohydnym oskarżeniem, że jestem „zwykłym naciągaczem,” wbiła mi Pani nóż w serce. Ciężko będzie mi się podnieść i dalej prowadzić stronę Mateo.  W związku z tym  pewnie przystanie Pani na moją prośbę i propozycję:
 
Wiem po adresie IP, że jest Pani prawdopodobnie z Warszawy, tak przyjaznego miasta dla takich dzieci jak Mateuszek. Szkoda, że wyrobiła sobie Pani o mnie takie zdanie ale skoro powiedziała Pani „a” proszę powiedzieć „b”.
Jeżeli potwierdza Pani zarzuty wobec mnie jako człowieka, który jest zwykłym naciągaczem, skoro wie Pani o mnie, o nas więcej niż my sami liczę, że przestanie być Pani anonimowa i przedstawiając się da mi szansę na obronę swojego honoru

Z ogromnym żalem i bólem…….

Pozdrawiam.

Marek Szostak – dziadek Mateuszka.

  Categories:
view more articles

About Article Author