Dla dobra dziecka, proszę i dziękuję !

Dla dobra dziecka, proszę i dziękuję !
24 listopada 12:07 2011 Print This Article

Drodzy Państwo pragnę jeszcze raz, ostatni raz   ustosunkować się już nie do wpisu Pani o nicku „ania” ale do kilku komentarzy które zostały zamieszczone pod tą nieszczęsną i jak się okazało bolesną  dla mnie odpowiedzią na zarzuty zawarte we wspomnianej opinii.

Kilka osób dobrej woli radziło mi abym usunął komentarz, oznaczył jako spam i robił swoje dalej. Kochani przyznaję Wam rację po tym wszystkich co się później stało ale pragnę wyjaśnić dlaczego na swoje nieszczęście Was nie posłuchałem.  Mam prawie 50 lat ale moja naiwność nie zna granic. Każda kalumnia, obraza, opinia absolutnie pozbawiona wiedzy i wiarygodności a co najważniejsze nie mająca nic wspólnego z prawdą, mimo wszystko gdzieś w duszy czy pamięci czytającego może wzbudzić, mimo wszystko cień nieufności……..że być może to prawda i coś w tym jest?

Myśląc w ten sposób postanowiłem wyjaśnić dokładnie jak tylko mogłem punkt po punkcie, w których elementach wpisu Pani „ania” mija się z prawdą. Zwłaszcza jej opinia o mnie jako o zwykłym naciągaczu, wprowadziła mnie w stan, z którym cały czas nie mogę sobie poradzić i czuję że długo sobie nie poradzę. Moje zdenerwowanie…….nie może nie tak, moje załamanie i utrata sensu doprowadziły mnie do pogorszenie nie tylko stanu zdrowia ( w dniu wczorajszym, nie mówiąc nic rodzinie, sam się zastanawiałem czy być może nie skorzystać z pomocy pogotowia ratunkowego, może zawał był tuż tuż ) ale niechęci do życia ogólnie, doszedłem kolejny raz do wniosku i zadałem sobie ponownie pytanie „czy to wszystko co robię ma sens? Skoro to już nie Pani ania ale inne osoby wątpią w moją uczciwość i szczerą chęć dzielenia się z innymi, nazywając moje słowa narzekaniem, moje,  Mateuszka marzenia za próbę naciągania, Niektóre opinie są tak bardzo krzywdzące, nie do przyjęcia, wręcz stawiające mi zarzuty, które jak już wspomniałem były i są dla mnie jak cios w serce.

Ktoś wtajemniczony znający większość moich wpisów prze ponad 5 lat może powiedzieć sam chciałeś to masz. W naszym kraju temat wiary i zadawanie naturalnych pytań, szczere opisywanie sytuacji, w której nie z własnej woli się znaleźliśmy, wygórowane marzenia, choć tylko marzenia w naszej sytuacji są dla innych niedopuszczalne i nazywane naciąganiem.
Przy okazji to Mateuszek na jednym z naszych licznych spacerów spostrzegł domek z ogródkiem i całkiem poważnie wtedy stwierdził, że chciałby abyśmy taki mieli, mógłby wychodzić do ogródka, bawić się i być może mieć kolejnego pieska itd. Niewinna, naturalna rozmowa doprowadziła niektóre umysły do przekonania, że pisząc o tym próbuję…….naciągnąć, sugerować coś czego ja absolutnie nie rozumiem. Czy moi adwersarze myślą, że jak napiszę iż pragnąłbym mieć domek, to ktoś mi go kupi a ja próbuję kogoś naciągać….przecież  to chore.

 Myslę że niejeden marzy o własnym domku ale mnie, nam w związku  z mukowiscydozą w  rodzie zabrania się nawet prawa do marzeń? To samo dotyczy samochodu.  Nawet ludzie co prawda  mi nie przychylni, ( równie przekonani, że oni postępują najlepiej w walce z chorobą itp ) związani jednak bezpośredni z mukowiscydozą i walką o życie swoich pociech, wiedzą jak bardzo ważny jest samochód. W przypadku Mateuszka 5 lat temu uratował mu życie. Jeżeli już próbuję wyjaśnić co czuję i jak myślę, wspomnę o zaleceniach specjalistów  z przed prawie 5 lat.  

– proszę z Mateuszkiem nie jeździć żadnymi miejskimi, państwowymi środkami lokomocji: autobus, pociąg itp. 
– nie wpuszczać do mieszkania osób które choćby w sposób nieznaczny czują się, sprawiają wrażenie zainfekowanych, przeziębionych.
– proszę nie wchodzić z dzieckiem do sklepów aby nie narażać dziecka na zainfekowanie.
Od dwóch lat lekarz złagodził ten zakaz i dotyczy on tylko okresu jesienno  – zimowo – wiosennego. W okresie letnim, kiedy większość drzwi  do sklepów jest otwarta a możliwość załapania infekcji jest mniejsza, możemy wchodzić z Mateo do środka. Dokładnie widać to na zdjęciach zamieszczonych na stronie.

 –  pierwsze pytanie zadawane chcącym odwiedzić Mateuszka to czy, jesteście zdrowi.
Nawet każdego roku przed kolędą pytamy chłopaków towarzyszących księdzu jak i jego samego czy przypadkiem nie jest chory lub zainfekowany. Te jak widzicie radykalnie restrykcyjne zalecenia są przez nas do dnia dzisiejszego dokładnie respektowane i uważamy że ochroniły one Mateo, przed niejednym pobytem w szpitalu.

Te i wszystkie podobne zalecenia otrzymaliśmy od lekarzy kiedy Mateuszek po pamiętnym pobycie w szpitalu, ze zdiagnozowaną mukowiscydozą został wypisany ze szpitala. Potem podczas każdej wizyty kontrolne przypominano nam o sposobie postępowania.  
Stąd moje obawy o samochód ( który piszę już po raz kolejny, pierwszy z nich został nam podarowany przez ludzi, którzy dobrze wiedzieli jak żyje się ciężko bez tego środka transportu, teraz mój wielki problem jak utrzymać ciągłość aby go nie stracić ) i traktowanie go jak największe dobro w naszej sytuacji i uzasadniony strach, że w każdej chwili może nie być nas stać na jego utrzymanie lub naprawy a ma już 14 lat.

Jak wiecie Mateuszek bardzo lubi samochody i co ważniejsze wie o nich bardzo dużo, stąd nasze rozmowy i marzenie o nowszym aucie, który pozwoliłby nam trochę nim pojeździć.
Rozpisałem się ale pragnę dokładnie, bardzo dokładnie wyjaśnić dlaczego o tym rozmawiamy i marzymy ale nie…………nam nie wolno marzyć, bo nawet marzenie może być zinterpretowane jako próba naciągania, po przez narzekanie.
To bolesny absurd i chore, chore, jeszcze raz chore.

Marzenie o wycieczkach lub mowa o nich jest próbą narzekaniem i  naciągania. Paradoksem jest, że zwraca się do mnie między innymi z tymi insynuacjami osoba mieszkająca w Irlandii. No niby nic ale dlaczego osoba mieszkająca  tymczasowo, czy nie, bez znaczenia w kraju w którym wszystko niezbędne do walki z mukowiscydozą jest praktycznie bezpłatne odmawia mi, nam prawa do marzenia o poznaniu innych krajów……..co w tym złego…..teraz wiem………..narzekanie, naciąganie.

Zarzut, który również zabolał bardzo.
Sprawiam wrażenie jakby powodem mojej naszej sytuacji materialnej, niedorobienie się domu, samochodu, czy wyjazdów za granicę jest spowodowane chorobą Mateuszka.  Naprawdę ciężko znieść taka opinię……trzeba być piekielnie nieżyczliwym żeby wysnuć tego typu dla mnie  i całej rodziny  obraźliwe wnioski.

Nie wiem ile razy przez te 5 lat pisałem kto jest winien takiej a nie inne sytuacji mojej rodziny. Kto naprawdę czyta naszą stronę ten wie, że jeżeli winię kogoś za  naszą obecną sytuację, to tylko i wyłącznie siebie.
 Przepraszam od lat, że zachorowałem, przepraszam że 12 lat byłem na rencie z kwotą trochę ponad 500 zł po prawie 19 latach uczciwej pracy. Przepraszam, że nie odczytałem przyszłości w sposób prawidłowy i nie przewidziałem iż moja córka zakocha się w draniu a efektem tego związku będzie przecudne dziecko, jednak chore na mukowiscydozę.
Przepraszam, że nie przewidziałem iż córka zostanie sam i z braku możliwości otrzymania mieszkania  zmuszona będzie zamieszkać z nami.
Przepraszam, że ja dziadek Mateuszka przerażony całą sytuacja zacząłem szukać pomocy gdzie tylko to możliwe zdając sobie sprawę z naszej sytuacji materialnej i możliwości walki córki z chorobą jedynego dziecka za około, wtedy 1000zł miesięcznie.

W reszcie przepraszam że jestem  i pozostanę wiecznym idiotą wierzącym w ludzi. Uważałem, że opisywanie naszego wspólnego życia jak najprawdziwiej, uczciwie jest moim obowiązkiem wobec ludzi, którzy nam, mnie zaufali i pomagają przedłużyć  a wierzę, że w końcu uratować mu życie. Jak mogę się inaczej im odwdzięczyć? Tylko bezwzględną uczciwością i opisem losów Mateuszka, które chciał czy nie chciał zostały jak na razie powiązane z naszym życie…..dziadków Mateuszka jak pisze Pani „ania” .

Kochani ów wpis do księgi gości, potem moja próba obrony (   jak mi się wydawało ) honoru, doprowadziły do jeszcze większych, niespodziewanych oskarżeń, insynuacji, „życzliwych rad”. Nie powiem, że dziękuję bo spowodowały one, że to co staram się robić od pięciu lat i czasami mi się wydawało, że podążam w dobrym, jedynym jak na razie kierunku, to znaczy w miarę skutecznie  z pomocą cudownych ludzi dać Mateuszkowi to czego nie miałby nigdy gdyby córka mieszkała osobno i była zmuszona radzić sobie sama. Przecież chciał czy nie tworzy ona odrębną rodzinę. To znaczy, że miałem ją zostawić tylko dlatego aby nikt się o mnie nie dowiedział i w końcowym efekcie nie nazwał mnie naciągaczem?
Być może ktoś ma już dosyć własnego życia i chciałby się z moja córką zamienić?

Kontynuując dalej, jak jestem tylko dziadkiem Mateuszka i być może jego ojciec prowadziłby stronę inaczej a może tej strony nie byłoby w ogóle, może byłoby ich stać na leczenie Mateo, bez 5 letniego mojego żebrania i błagania o pomoc i w efekcie  narażenie siebie na oskarżenia o naciąganiu. Czy ci którzy mnie krytykują zarzucając obwinianie choroby Mateuszka za nasz los……muszą mieć z góry ochotę na poniżenie i dołożenie leżącemu. Całe moje dorosłe życie marzyłem o własnym domku z ogródkiem i marzę nadal.
Kiedy jeszcze pracowałem w tym okresie miałem kilka samochodów ale i wtedy marzyłem o nowym bo jeździłem staruszkami. Także straszna choroba mojego jedynego wnuka nie jest powodem naszej złej sytuacji w chwili obecnej. Zła ona była już wcześniej ale właśnie  choroba Mateuszka, moja naiwność i szczerość doprowadziły do tego że krytykujący mnie wiedzą o mnie o naszej rodzinie „bardzo dużo, za dużo”. Krytykowanie przez osoby anonimowe i co ciekawe część z nich nie mieszka w Polsce jest nad wyraz łatwe ale czy sprawiedliwe i obiektywne. i do końca uczciwe? 
 Usunąłem kilka moich  ostatnich wpisów, które miedzy innymi i zaznaczam, moim zdaniem doprowadziły „Panią anię” do wsieciekłości” a pozostałym dały okazję do dołożenia mi, wyrażając swoją opinię.
Moi drodzy  u
sunąłem wspomniane tak bulwersujące, drażniące  wpisy nie ze strachu czy wstydu ale doszedłem do wniosku, że dla dobra Mateuszka skoro one tak działają na ludzi lepiej żeby ich wcale nie było. Szkoda bo wbrew komentarzom, graniczącym z pewnością opiniom  komentujących  były one jak najbardziej prawdziwe i w sposób rzeczywisty przedstawiały nasze życie i związane z nim codzienne problemy. Część z Was poszła tropem Pani ani i zarzuciła mi moje szczere wyznania narzekaniem, przesadą itp. Uważałem, że powinienem pisać jak faktycznie jest i kiedy jest źle to pisze że tak własnie jest. Jak jest dobrze i spotyka nas coś dobrego, pisze o tym również
Ludzie są różni, mają prawo do swoich opinii i rozumienia słów innych w sposób taki w jaki potrafią lub co gorsza w taki jaki chcą rozumieć aby usprawiedliwić ich wizję postrzegania mnie i naszej rodziny

Drobny przykład na koniec: od urodzenia uczono mnie i wychowywano w wierze katolickiej, tak samo starałem się robić ze swoimi dziećmi pozostawiając im możliwość wyboru drogi życiowej kiedy zaczną dorastać ale nie o tym.
Kiedy wspomniałem, że wciągu kilku lat powstały u mnie wątpliwości i pytania do Boga, czy o Boga……….bez zastanowienia wrzucono mnie do worka ludzi niewierzących.złych,. nie szczędząc krytyki….a ja tylko zadałem pytanie?  
Czy ja gdziekolwiek napisałem że nie wierzę…nie………..ale to wystarczyło. Tu można by zadać sobie pytanie, kto mnie zaatakował ?. Na pewno nie byli to ateiści, gdzie więc logika. Jestem wierzący ale „boję się Boga i ludzi w niego wierzących”

Już na sam koniec ale być może słowa dla mnie, Mateuszka i dla naszej rodziny najważniejsze.

Zwracam się z ogromna prośbą do ludzi, którzy mają, najmniejsze nawet wątpliwości co do uczciwości mojej, naszej rodziny. Błagam nie pomagajcie nam ale i nie próbujcie szkodzić. Moje wpisy Was drażnią, błagam wyjdźcie ze naszej strony i dla swojego dobra więcej na nią nie wracajcie. Nie zabierajcie nam prawa do marzenia o lepszym, sprawiedliwszym świecie i życiu. Zastrzegam sobie, Mateuszkowi i całej naszej rodzinie prawo do marzeń, do narzekania i wyrażania swoich myśli, wątpliwości  i radości.

Wierzę, że Ci którym nie podoba się to co staramy się  całą rodziną czynić, więcej nie będą  odwiedzać naszej strony aby oszczędzić sobie stresów i złego samopoczucia. Proszę Was o to i z góry dziękuję.

Pragnę podziękować tym wszystkim komentującym, którzy zauważyli na naszej stronie coś co niekoniecznie trzeba skrytykować. Jestem Wam bardzo wdzięczny.

W tym wpisie zamknąłem możliwości komentowania. Jest to moja ostateczna i ostatnia odpowiedź na  zarzuty pod moim i naszej rodziny adresem.
Mam ogromną nadzieję, że po tym wszystkim, ktoś jeszcze z  niczemu przecież niewinnym Mateuszkiem ale i z nami wszystkimi, pozostanie, 
jeżeli jednak nie…………???

Pozdrawiam serdecznie

[ hana-code-insert ] ''Dla' is not found
 

  Categories:
view more articles

About Article Author