Po wizycie kontrolnej?

Po wizycie kontrolnej?
15 grudnia 09:41 2011 Print This Article

Witam serdecznie na kilka dni przed, dla nas najważniejszymi, najpiękniejszymi Świętami w roku.
Co prawda nigdy już nie wróci ta atmosfera  z przed około 100 lat kiedy to ja miałem 8-9 lat i Święta Bożego Narodzenie obchodziliśmy u ojej kochanej Babci, która

mieszkała na wsi. Zjeżdżała się wtedy cała rodzina a dodam, że była ona wtedy dosyć liczna. Było cudownie, ciepło i rodzinnie…………..ach……to się już nie powtórzy. Kiedy miałem 10 lat Babcia od nas odeszła, wraz z nią moje cudowne lata dzieciństwa. Mimo, że przez te wszystkie lata staraliśmy się zbliżyć do atmosfery z tamtych lat, to nigdy już nam się to nie udało. Babciu gdzie teraz  jesteś? Jesteś nam bardzo potrzebna i bardzo za tobą tęsknimy, choć minęło tyle lat.

Przepraszam „tak mi się wzięło na wspomnienia”. Ten fragment dokładnie pokazuje, że to co piszę jest tak spontaniczne  i prawie niezależne ode mnie Well Done.  Chciałem o czym innym ale moje palce „śmigają po klawiaturze zgodnie z jakiś impulsem na który nie bardzo mam wpływ. To jeszcze jeden dowód dla tych co oskarżają mnie o jakieś dokładnie przemyślane słowa, które mają osiągnąć w ich mniemaniu określony, z góry zaplanowany przeze mnie skutek. Taki znowu dobry „pisarz” to ja nie jestem i nigdy nie będę i może dobrze…ale …….widzicie znowu nie o tym. Ok wróćmy do tematu o którym miałem napisać.

Wcześnie pisałem o wizycie kontrolnej, która miał odbyć się zaraz po Mikołajkach 7 grudnia w Poradni Mukowiscydozy w Gdańsku. Miała się odbyć i się odbyła 🙂 Wyjechaliśmy z domu około godziny 11:00 a wróciliśmy po 16:00.
Dawno tak długo nie trwała nasza wizyta choć nie cały czas spędziliśmy w Szpitalu. Ale od początku.
Po wielu miesiącach nieobecności wróciła  Pani Doktor Trawińska. Kiedy zobaczyła Mateo była pod ogromnym wrażeniem jego zmian w sensie oczywiście pozytywnym. Jak twierdziła urósł przybrał na wadze i ogólnie wygląda bardzo dobrze. Wygład  jednak, przy mukowiscydozie to oczywiście nie wszystko i o niczym może nie świadczyć. Córka z żoną i Mateuszkiem weszły do gabinetu Pani doktor ( ja już się nie pchałem, nie chciałem zabierać nie potrzebnie tlenu ), ja pozostałem w poczekalni.
Wizyta trwała wyjątkowo długo między innymi z tego względu że Pani doktor po tak długiej nieobecności chciała sobie wszystko dokładnie przejrzeć, oczywiście jak najdokładniej zbadać Mateuszka, oczywiście pobrano wymaz itd.
Kiedy Mateo już nie był potrzebny w gabinecie wyszedł do mnie i wtedy Pani doktor mogła wypełnić wniosek o kolejne przyznanie Mateo statusu dziecka niepełnosprawnego i następny wniosek o wyłącznie go na ten rok z programu nauczania w zerówce.
Z ogólnego stanu zdrowia Mateo Pani doktor po bardzo dokładnym zbadaniu była bardzo zadowolona, Sprawa 3 migdałka pozostała otwarta  w związku z poprawą. Wyprzedzę bo oczywiście wynik wymazu znamy już od dawna i oprócz gronkowca nic innego nie wyhodowano, ku naszemu zadowoleniu. Może dodam jeszcze że robiono Mateuszkowi spirometrię. Dodam, że pierwszy raz byłem tego świadkiem i jestem pod ogromnym wrażeniem. Robił to badanie, jeżeli tak można nazwać z uśmiechem na ustach, bawił się nim ale i tez wykonał bardzo prawidłowo a wyniki dla jego wieku są zadowalające. Musze tu dodać, zę to naprawdę dzielne dziecko jak inne chorujące na tę przeklętą chorobę.
Po długim pobycie w szpitalu i zakończeniu badań………a jeszcze coś. Również w poradni mukowiscydozy był mikołaj i zostawił torbę z łakociami dla Mateuszka. Nie muszę chyba pisać jak bardzo był z tego powodu szczęśliwy. 
To wszytko o pobycie w Szpitalu na Polanki.
W okresie letnim jak część z Was wie po badaniach, częściowo w nagrodę jechaliśmy do Galerii Gdańskiej spotkać się z pracującym w niej wujkiem Mateuszka ale przede wszystkim do KFC na nasze ulubione dnia i co Mateuszkowi się bardzo podoba sam może sobie wlewać napoje i pić do woli. Jak tez niektórzy z Was wiedzą w okresie jesienno-zimowo wiosennym nie wchodzimy z Mateo do żadnych sklepów i instytucji skupiających ludzi, tak było już tym razem. Zajechaliśmy na parking mieszczący się na dachu Galerii, my z Mateo czekaliśmy na górze a Córka  z żoną poszły kupić ulubione potrawy, tym razem na wynos. Kręcąc się po parkingu i oglądając jak zwykle samochody………..rozmawialiśmy i wskazywaliśmy te o którym marzymy…………przepraszam tych, którzy znowu zinterpretują tę wiadomość jak chęć naciągnięcia kogokolwiek. Marzenia podobno to nie grzech, choć w moim, naszym wykonaniu okazało się, że jednak tak. Trudno popełniliśmy go ponownie. Postanowiliśmy również wejść na moment do Galerii na ostatnim piętrze, tam nie ma ludzi i mogliśmy z góry zrobić kilka zdjęć świątecznych dekoracji.

Po kupnie koszyka z frykasami W KFC ruszyliśmy w drogę powrotną i jak już wiecie, szczęśliwie dojechaliśmy po godzinie 16:00 do naszego mieszkania, na 4 pietrze, choć razem z Mateuszkiem dalej marzymy o małym, parterowym doku z ogródkiem, z dala od zgiełku ulic, ale  i  o tym marzyć nam nie wolno, nie narażając się na oskarżenie o naciąganiu….tak prawdę mówiąc to ciekawa interpretacja.

Moi drodzy chyba dokładnie choć pewnie jak zawsze chaotycznie, z błędami, nieprofesjonalnie opisałem naszą wizytę w Poradni Mukowiscydozy. 
Nie muszę oczywiście przypominać, że zbliżają się Święta. Pewnie niektórzy będą zaskoczeni ale w ostatnią niedzielę postanowiliśmy ku radości Mateuszka ustroić dwie choinki. Po niżej zdjęcia z tej czynności, którą Mati uwielbia.


Jesteśmy wtedy wszyscy razem, czyli nasza cała rodzinka. Kto pracuje najwięcej niech wskażą zdjęcia. Ja bardzo żałuję, że nie mogłem pomóc ale ktoś musi robić fotografowaćDisappointed
Mateuszek jak każde dziecko oczywiście czeka na na Gwiazdora, Mikołaja, Dziadka Mroza itd który przynosi prezenty kładąc je pod choinkę albo i nie. Wbrew tym wszystkim, którzy oskarżają nas za marzenia Mateo napisał list do Mikołaja z prośbą o spełnienia jego marzeń. Oczywiście wcześniej mu tłumaczyliśmy, że wszystkich marzeń nawet Święty Mikołaj nie może spełnić ale napisać można, być może jak nie  tym roku to w innych latach uda się Mikołajowi zrealizować marzenia że listu.
Z tego co wiem to marzy mu się, zwłaszcza, że jest namiętnym graczem ,konsola Xbox 360 całym kompletnym oprzyrządowaniem, czyli komplet – marzenie nie do spełnienia 
Ostatnio bardzo lubi budować konkretne, kompletne obiekty  z klocków lego. Dosłownie uwielbia patrzeć jak powstają naprawdę super rzeczy – to marzenie być może Mikołaj spełni?
Na pytanie czy coś jeszcze, Mati po namyśle odpowiedział ………….”to wsystko”  potem jednak dodał.
Grę planszową, ciastolinę  i to chyba „wsystko” – tez istnieje możliwość, że Mikołaj spełni jego prośbę.

   
Już nie raz pisałem,  cieszy się dosłownie z każdej ale to każdej najdrobniejszej rzeczy, dlatego też rozumiem że trudno mu napisać taki list. Nie raz wychodząc z domu pytam czy coś mu kupić, czy ma na  ochotę często odpowiada że nic ni chce. To chyba nie tak często spotykana odpowiedź na tak postawione pytanie prawie 6 letniego dziecka. Za to również bardzo go kochamy. Wie  i zdaje się rozumieć, że pieniążków nie ma za wiele i nie zawsze można coś kupić.
To było by na tyle z jego marzeń, choć jeszcze może się coś zmienić i doda to do swojej listy:)
Muszę jeszcze raz zaznaczyć, że nie piszę tego po to aby kogoś naciągnąć ( nie znoszę tego słowa ) ale przedstawiam faktyczne, zdarzenia z  codziennego życia Mateuszka a że zbliżają się Święta to i temat jest adekwatny do nadchodzących wydarzeń. Mam jednak nadzieję, że Ci którzy zabronili nam nawet marzyć już nie wchodzą na stronę Mateuszka.

Rozpisałem się niesamowicie. Kończąc pragnąłbym przeprosić tych wszystkich, do których być może nie dojdą wysyłane przeze mnie życzenia świąteczne. Wysyłałem ich bardzo dużo ale po zmianie klienta pocztowego mimo exportu kontaktów ogromna część nie została przywrócona. Ci wszyscy którzy nie otrzymają bezpośrednich życzeń proszę o wybaczenie i przyjęcie ogólnych, które ukażą się na stronie głównej przed świętami.
Jeszcze raz proszę o wybaczenie. 

Nie narzekający na sytuację rodzinną nie dlatego, że jest dobrze ale dlatego, że mi nie wolno aby nie być posadzonym i oskarżonym o bardzo bolesną dla mnie i rodziny………..nawet nie chcę już wymieniać tego słowa.

Tym którym wolno marzyć, czuć, narzekać, nie martwić się tak jak ja, śmiertelną, nieuleczalną  chorobą członka rodziny życzę, spełnienia wszystkich marzeń, Świąt przy suto zastawionym stole. 

[ hana-code-insert ] ''Dla' is not found

  Categories:
view more articles

About Article Author

write a comment

0 Comments

No Comments Yet!

You can be the one to start a conversation.

Add a Comment

Your data will be safe! Your e-mail address will not be published. Other data you enter will not be shared with any third party.
All * fields are required.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.