„Bo licho nie śpi”

„Bo licho nie śpi”
19 września 10:04 2012 Print This Article

 

Środa, godzina 6: 25, za oknem pada rzęsisty deszcz. Siedzę przed „kompem” jeszcze lekko przymulony, ale nie z niewyspania. Za nim zacznie działać poranna dawka piguł musi minąć trochę czasu. ZUS mnie wyleczył, ale nie na tyle abym mógł zrezygnować z 13 tabletek dziennie. Co prawda ma to też swoje dobre strony a mianowicie oszczędzam na jedzeniu. Nie ma tak dobrze, garść tabletek i jeszcze „dzienne jadełko”? Albo jedno albo drugie, choć znowu „białe fartuchy” wymyśliły, że

 

nie mogę żyć i „bez piguł i bez jadełka”. Jak nie kijem to pałą i do tego jeszcze 20 mln poszło…….w…. pole w las”.Co prawda „toto – lotto -spoko- koko – plus”, czy jak tam, nie wysłałem i dlatego pewnie znowu nikt nie zgarnął najwyższej nagrody, „bo, no, bo, bo czeka na mnie”. Dla zainteresowany mamy znowu „kumulkupę” kasy do wzięcia: 25.000.000 melonów.

Usztywnienie większości członków zaczyna powoli ustępować ( w pewnych okolicznościach nawet szkoda). Mam nadzieję, że nie macie jakichś czarnych myśli? Chodzi o to, że „sztywny jestem wyższy” a po lekach przygarbiony stary gość i gubię pion. No, ale o mnie na pewno wystarczy.
 

Mateusz


Nie wiem czy pisałem, może tak, może nie, nie pamiętam ( widzicie ” mydło kończy, ręcznik kończy, i Marek się kończy, starsi wiedzą, o co chodzi) chyba jednak pisałem o wizycie u Doktor Odyniec.

Wtedy ogólnie ze stanem Mateo było ok, ale mimo to kierowana przeczuciem i doświadczeniem skierowała nas do laryngologa. W związku z tym, że na tego specjalistę czeka się długo, postanowiła nam pomóc, aby ewentualnie w porę zareagować na, no wtedy jeszcze nie wiadomo było, na co…….Na coś, co może się, gdzieś czaić.
Na wizytę czekaliśmy tylko, powtarzam tylko 1, słownie jeden tydzień.
Wizyta odbyła się wczoraj o godzinie 11:00, wróć na te godzinę mieliśmy się stawić a przyjęci zostaliśmy coś, koło 12:00 ale jak wszyscy wiecie to normalka i nie ma, co robić z tego problemu?Whistling Mimo, że Mateuszek czuł się nieźle, jakoś dziwnie obawiałem się tej wizyty, ( prawdę mówiąc każdej wizyty się obawiam, ale……..) choć nie podejrzewałem takiej diagnozy.

Ropne zapalenie zatok, jeszcze pięć dni i jak stwierdziła Pani doktor, pewne zapalenie płuc i nie wiadomo, co jeszcze. Momentalnie pomyślałem, że gdyby nie pomoc w przyśpieszeniu wizyty ( prywatnie doktor jest dosyć droga i akurat jak wiecie nie wygrałem w lotto, nie było nas stać) Mateo byłby skazany na zapalenie płuc zwłaszcza, że nie było żadnych istotnych objawów, oprócz sapania i lekkiego kataru. Nie skarżył się na żadne dolegliwości, ( choć Mati nigdy się nie skarży) brak gorączki, nie wskazywały na tego typu diagnozę.
Oczywiście natychmiast antybiotyk na 10 dni potem jakieś robione leki na 6 tygodni i do kontroli. Tylko czy tym razem ktoś nam pomoże dostać się do laryngologa wcześniej, wątpię. Tym będziemy się jednak martwić, kiedy już wszystko będzie z Mateo ok.
No i widzicie niby ogólnie wszystko dobrze, na nic się nie skarżył a i nasza znacznie wyostrzona czujność nie wskazywała na tego typu diagnozę. Skupiamy się teraz na dodatkowej przecież dolegliwości z nadzieją, że damy radę szybko, przynajmniej z nią się uporać.

Jeszcze odnośnie samego Mateuszka, jego choroby, sytuacji mojej córki i naszej oczywiście, niestety również, nie będę ukrywał, ( choć bardzo ciężko mi o tym pisać, wstyd, zażenowanie nieprawdopodobne), że mamy ogromne problemy z podawanym mu do każdego posiłku Kreonem 10000. Nadszedł czas, kiedy po prostu boimy się, że nam go

zabraknie a o skutkach jego braku nie chce nawet myśleć. „Szlag mnie trafia”, że ten właśnie enzym

( kron 10000 ceny bardzo rożne, bez recepty), który jest używany przez najmłodszych nie jest refundowany. Mateo im starszy tym kron, że tak powiem schodzi szybciej.

Obecnie w ciągu miesiąca a nie tygodnia ja poprzednio napisałem, przepraszam za pomyłkę. Pomyliłem też ilość op. 6 – 7  do stałych posiłków miesięcznie + każdy inne posiłek, to razem zużywa

 od 10 nawet do 12  opakowań, po 50 kapsułek w jednym. Otrzymaliśmy stosunkowo niedawno w darze od Pani Kingi z Australii sporą wydawało się ilość, która niestety bardzo szybko się skończyła. Tak to jest z „mukojędzą”, wystarczy, że Mateo zachoruje, potrzebne są inne, nieprzewidziane w budżecie leki i powstaje dziura a tym samym brak środków na zakup enzymu trzustkowego, bez którego nie może funkcjonować. Coraz częściej musimy pożyczać pieniążki, aby zachować ciągłość, ale powstała przez to wspomniana dziura, zaczyna być nie do zasypania.

Postanowiłem ze wspomnianymi wyżej odczuciami, zaapelować jednak przede wszystkim do Firm, Zakładów Pracy, które być może mogłyby nam pomóc w zakupie takiej ilości kreonu, aby chociaż przez parę miesięcy zapomnieć o sytuacji, w której mogłoby go zabraknąć.
Bardzo z góry przepraszam wszystkich za mój apel, ale nie widząc na dzień dzisiejszy innego wyjścia, postanowiłem spróbować i poprosić. Przepraszam.Sorry

Kochani pragnę w tym miejscu, aby nie zapomnieć, podziękować serdecznie za odzew na mój apel o używane ciuszki dla Mateuszka. Jedna ogromna paczka od Pani Sylwii Kwiatkowskiej z Włocławka jest już w posiadaniu Mateo ( wiemy też, że druga w drodze) a i ciuszki, które się w niej znajdowały, ozdabiają, upiększają, chronią ciało Mateuszka. Jeszcze raz pięknie dziękuję.

Składamy ogromne podziękowania Agnieszce i Krystianowi Kozerawskim z Łodzi za ogromną niedającą się niczym zmierzyć, pomoc. Osobne zaś podziękowania od Mateuszka za piękny prezent imieninowy. Dres oryginalny jest przecudny a Mateo po jego założeniu dumny i szczęśliwy.

Kochani dziękuję tym wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomagają nam w walce z tą paskudną chorobą, przecudnego dziecka. Każdy, najmniejszy nawet, przyjazny gest z Państwa strony jest dla nas a zwłaszcza dla Mateuszka jak tlen, którego mam nadzieję, nigdy mu nie zabraknie. Wierzymy, że dzięki takim ludziom jak Wy zdołamy uratować Mateo, za nim zacznie w większym stopniu odczuwać skutki tego paskudztwa.

Każda, dosłownie każda Wasza pomoc poczynając od odwiedzin naszej strony, wklejenia banerka lub odnośnika na waszych blogach, miłego serdecznego słowa, po pomoc bez której nie dalibyśmy rady nawet próbować leczyć, rehabilitować Mateuszka w takim stopniu by dać mu jak i nam wszystkim, szansę na uratowanie jego życia.
Dziękuję tym wszystkim, którzy oddają głos na stronę Mateo w konkursie opisanym w poprzednim wpisie, choć po „krążących po necie opiniach”, można sądzić, że kiedy w jakimkolwiek konkursie startuje blog „Kocham Laurę”, To nikt inny nie ma szans. Widocznie wymieniony blog na to zasługuje a my życzymy im wygranej również w tym konkursie.

Kończąc podziękowania, pragnę po raz setny odpowiedzieć tym wszystkim, którzy pytają? Czy każde wymienione podziękowanie w naszym osobnym dziale, to pomoc finansowa? Tym, których ta sprawa tak nurtuję, odpowiadam

już po raz ostatni – absolutnie, absolutnie NIE.

Dlatego też właśnie powyżej napisałem, za co jesteśmy ( w ogromnym skrócie) wdzięczni wszystkim tym cudownym ludziom, którzy choć na chwilę zwrócili uwagę na problem mojego wnuka i naszej wspólnej walki o jego życie. Taki osobom również staram się dziękować w naszym dziale
„PODZIĘKOWANIA”

Aby raz na zawsze zakończyć problem niektórych czytelników pragnę prosić bardzo wszystkich tych, którzy mają jakiekolwiek wątpliwości, co do naszej uczciwości, szczerości w tym, co staramy się czynić dla ratowania życia Mateuszka aby nigdy, w żaden sposób i w żadnej formie nie próbowali nam pomagać, by potem nie mieć wątpliwości.
Bardzo Was o to proszę. Nie róbcie sobie, ale i nam problemów, których niestety nam nie brakuje. Z góry, dziękuję Wam bardzo.

„Tak prawdę mówiąc, po zatem jakoś leci, bo przecież musi. Do póki człowiek żyje, oddycha jest zmuszony radzić sobie z całym pakietem zdrowia, szczęścia, miłości, dobroci, uczciwości, przepychu, luksusu, w jakim przyszło żyć. Co za męczarnia, kiedy na wszytko nas stać, większych problemów brak, no może tylko jak i na co wydać tę kasę, choroby się nas nie imają, itd. nuda, nuda i jeszcze raz nuda”.

To tylko fragment książki „science fiction”, którą mam zamiar kiedyś napisać, aby oderwać się od stanu faktycznego.

P.S. WAŻNE !

[nice_alert]Musiałem dopisać na końcu sprostowanie, bo nie dawało mi to spokoju. Dotyczy ono poprawianych ilości opakowań zużywanych przez Mateo w ciągu miesiąca. Nie chciałbym, aby ktoś, kto czytał raz, potem zobaczył, że ilość się zmieniała i co najgorsze dla mnie, pomyślałaby, że „gość kombinuje”. Na błędne ilości, podane przeze mnie na stronie zwróciła mi i bardzo słusznie uwagę moja żona. Z tego wynika słusznie, że ja „żyję gdzieś w epoce kamienia łupanego”, ale do rzeczy.
Zaniżyłem i to bardzo ilość kreonu, który Mateo musi otrzymywać w przeciągu miesiąca. Dokładnie wygląda to tak: minimum 15 – 20* dziennie (* bywa, że więcej – może otrzymać 1 kapsułkę na 1 kg wagi, nie więcej jak 26 dziennie, tzn. byłoby bardzo niedobrze w jego przypadku gdyby musiał brać więcej ), tygodniowo to mniej, więcej 3 op. 50 kapsułek. W miesiącu licząc oczywiście w wielkim przybliżeniu – 10 op. a kiedy spożywa więcej posiłków lub coś, do czego musi otrzymać Kreon, dochodzi do 12 op. miesięcznie.
Chciałem wytłumaczyć a sam nie bardzo rozumiem, co napisałem. Jakby jednak to nie brzmiało, wyglądało skomplikowanie, taka jest prawda.
Dziękuję i przepraszam za zamieszanie.[/nice_alert]



 

[ hana-code-insert ] ''Dla' is not found

  Categories:
view more articles

About Article Author

write a comment

0 Comments

No Comments Yet!

You can be the one to start a conversation.

Add a Comment

Your data will be safe! Your e-mail address will not be published. Other data you enter will not be shared with any third party.
All * fields are required.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.