„Na Polanki, koledzy i koleżanki”

„Na Polanki, koledzy i koleżanki”
24 października 07:44 2012 Print This Article

Dzisiaj na godzinę 13: 00 musimy stawić się na badanie kontrolne w Poradni Mukowiscydozy – Gdańsk Oliwa, ulica Polanki. Muszę kiedyś zapytać, poprosić, aby Pani w sekretariacie policzyła, która to już wizyta od momentu zdiagnozowania u Mateusza mukowiscydozy. Trochę tych wyjazdów pewnie już było?
[AnythingPopup id = „6”]


Mateuszek czuje się bardzo dobrze, mimo że „bierze niezliczoną ilość leków i inhalacji” Codziennie ma zajęcia lekcyjne, ( słusznie zresztą krytykowane przez niektóre osoby, że odbywają się nie w szkole) w mieszkaniu, na które czeka od samego rana. Godzinę przed przyjściem Pani, stoi w oknie, obserwując, kiedy nadjedzie auto z jego ukochana Panią.

W sumie to wszyscy cieszymy się z wyjazdu, bo i żona wzięła sobie pół dnia urlopu, tak uwielbia tam jeździć a i córka czuje się o wiele lepiej, kiedy nie musi wchodzić do gabinetu sama a po drugie zawsze może coś zapomnieć, a co pamiętać może druga osoba, aby przekazać, zapytać Panią doktor.
Taki wspólny wyjazd to dla nas ogromna frajda. Zawsze cudownie jest zobaczyć, przebywać w wielkim Trójmieście. My szaraki z małego miasteczka w takiej metropolii, to coś. Musimy, co prawda zwracać uwagę na to, co robimy, jak się wyrażamy, aby nie zrobić sobie wstydu, może nikt nie pozna, że to małomiasteczkowa rodzina.

Wjeżdżając na teren szpitala, bardzo podoba nam się pobieranie opłat przy wjeździe na na jego teren, co więcej uważamy, że to bardzo dobry pomysł, aby zarobić a te pieniążki przekazać np. na premie, dla co biedniejszych a dobrych zaangażowanych lekarzy.
Postulowałbym, aby zwiększyć już raz powiększone opłaty za wjazd, no myślę, że 10 zł nie byłoby za dużo a jak społeczeństwo, jego status, zwłaszcza rodzin niepełnosprawnych się poprawi, ( co nie ulega wątpliwości, bo tak obiecali już 20, 10, 5 lat wstecz a teraz już ponoć na pewno), choć uważam, że już jest nieźle nie ma, co narzekać, to sam będę postulować o podniesienie ceny za wjazd na teraz szpitala, nie dlatego żeby go obejrzeć zza okna naszego pięknego auta, ale dlatego, że musimy się stawiać w szpitalu systematycznie a co wiąże się  z tym, moglibyśmy płacąc pomóc potrzebującym lekarzom, pielęgniarkom itp. Zawsze marzyłem, że pomagać innym, to mam okazję.

Dziwię się trochę tym, którzy nie zauważają pozytywnych zmian, a które zachodzą choćby „w temacie dziecko niepełnosprawne i ich życie w społeczeństwie”.

Są podwyżki zasiłków, ludzie pracujący w MOPS są dla nas mili i bardzo uczynni. Zmiany na lepsze widać na każdym kroku. Choćby w szpitalu na Polanki.

 Jeszcze 4-5 lat temu Pani Doktor prowadząca Mateuszka w Poradni Mukowiscydozy w Gdańsku zwróciła się do mojej córki ” ty gówniaro, „•kiedy córka zwróciła uwagę, że zna swoje dziecko lepiej niż Pani doktor, ( niepotrzebnie oj niepotrzebnie ją wtedy zdenerwowała i mało, co „nie obraziła na amen naszej cudownej lekarz”) Nie dziwię się, że musiała zareagować na niepotrzebną reakcje córki słowami: ••

– ty gówniaro jesteś za młoda, aby mi zwracać uwagę, mówić, kto co robi i zna lepiej – jakoś tak mniej więcej było.

Pamiętam jakby to było dziś, bardzo zdenerwowałem się na córkę, że ta tak źle, niekulturalnie potraktowała taką wybitną specjalistkę od wszystkiego. Dzisiaj, z czego się bardzo cieszę jest już dobrze, córka zrozumiała swój błąd, bo przecież nie tylko ona musi znać swoje dziecko najlepiej, zapomniała, że inni też mogą?. No, ale koniec o tym, wszystko się dobrze ułożyło, co mnie bardzo cieszy.

W samym szpitalu również się poprawiło.

Kiedyś znajomy lekarz powiedział nam, że szpital to skupisko wszystkich bakterii znanych ludzkości, oj przesadził nasz doktorek. Trochę tam bakterii było, co niektórzy wychodzili ze szpitala wyleczeni z zapalenia płuc, ale zainfekowani innymi groźnymi bakteriami. No i co, nie wiem, dlaczego zaraz taki szum, po co od razu tak narzekać. Z tego też można czasami wyleczyć.

W trakcie ostatnie wizyty, czekając na najbliższych popijając sobie wyborną kawę z automatu, tak z tego automatu, za który kiedyś chciano mnie oddać w ręce policji, bo z nudów robiłem automatowi zdjęcia z telefonu komórkowego. Tu znowu po latach przyznaję im słuszność. Siedzi w poczekalni jakiś ogolony na łyso, stary zgred, ze szramą na twarzy (ohyda, dziś rozumiem te panie) fotografuje automat do kawy.
Kobietki w tym również lekarz nie mając specjalnie nic innego do roboty, bo „szpital pracuje wzorowo” musiały tak zareagować. Teraz to rozumiem i przeprosiłbym te panie, ale już ich nie pamiętam, niestety.

Wracając do przerwanego tematu bakterii.
Siedzę, jak pisałem popijam tę kawę a tu nagle wyskakuje kilku lekarzy obojga płci i skaczą, podskakując, wymachują rękoma? Pomyślałem, pewnie gimnastyka tak obecnie zalecana w zakładach pracy, ale wcale, wcale nie. Okazało się, że ganiają za bakteriami, które z reszta widzą tylko oni, wyłapują je i usuwają ze szpitala. No i kto jeszcze powie, że nic się nie zmieniło i nie poprawiło?

Jest ok i ja tam jestem zadowolony. Trzeba być optymistą i tak też widzieć przyszłość.
Mam nadzieję, że wyniki badań mojego wnusia będą w porządku, wymaz również a nasza tak zawsze oczekiwana wizyta, długo pozostanie w naszej pamięci.

Tak w ogóle to jakoś wszystko się zaczęło dobrze układać. Wszyscy zdrowi, nawet mnie, zgredowi dobowa dawka około 20 leków zaczęła nagle poprawiać mój stan zdrowia. Cud, nic innego tylko cud.

Z kasą gdzie jak wiecie było kiepsko i w tym aspekcie się poprawiło. Wygrałem w lotto, miałem aż dwie trójki w ciągu dwóch tygodni. Radość przeolbrzymia, bo dwie trójki to przecież szóstka. Już zacząłem planować nową przyszłość, kiedy mi wytłumaczono, że 6 tka musi być w jednym losowaniu i do tego w jednej budce…… Co za głupota i kto to wymyślił? Dobrze, że dowiedziałem się przed moim wyjazdem po kasę do Gdańskiego Oddziału Lotto. Pisałem niejednokrotnie, że niewiedza boli, ale z kasy za trójki też można trochę pożyć.

Jak tu się nie cieszyć i nie być optymistycznie nastawionym do świata, skoro tyle dobra spływa nagle na naszą rodzinę, choć wiem, że na tyle dobroci nie zasługujemy? Mam nadzieję, że wkrótce znajdą lek na chorobę Mateuszka i wszystko w końcu będzie cacy.
Jeżeli ktoś jeszcze będzie zainteresowany przebiegiem naszej wycieczki do Poradni Mukowiscydozy, to oczywiście w ogromnym natłoku zajęć, no normalnie zarobiony jestem ale znajdę czas, aby napisać kilka zdań.
Na zawsze optymista.

Marek Szostak, dziadek Mateuszka.

P.S. przepraszam za błędy, nie słyszę nie widzę i tak w ogóle nie znam się ale poproszę mądrzejszych o ich poprawienie.

[ hana-code-insert ] ''Dla' is not found

 

  Categories:
view more articles

About Article Author

write a comment

0 Comments

No Comments Yet!

You can be the one to start a conversation.

Add a Comment

Your data will be safe! Your e-mail address will not be published. Other data you enter will not be shared with any third party.
All * fields are required.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.