„Nie tak łatwo o optymizm”

„Nie tak łatwo o optymizm”
20 listopada 13:37 2012 Print This Article

Rano nie miałem zamiaru zamieszczać kolejnego wpisu, aby Wam zbyt często nie zatruwać umysłu, swoim często pesymistycznym nastawieniem do bieżącej sytuacja, ale…Napotkałem w Internecie radosną wiadomość przekazaną przez stacje Polsat o udanym kolejnym przeszczepie płuc młodego człowieka. Cieszymy się razem z nim i rodziną.

Co zatem spowodowało, że postanowiłem napisać te kilka słów?…

W materiale jest krótki fragment z wypowiedzi lekarza, który wygłasza nstp. słowa:

··”mała część chorych dożywa wieku młodzieńczego i dorosłego”

( cały materiał na stronie: http://www.ipla.tv/2012-11-17-drugie-zycie/vod-5621267#page_container )

Co prawda dzień zapowiadał się jak każdy inny ale po wysłuchaniu tej wiadomości, mimo że nie raz słyszałem podobne słowa, „odechciało  mi się wszystkiego”. Świadomości właśnie tych słów, 
o których na co dzień w ferworze walki o życie tego cudownego dziecka, często zapominamy, to w momencie, kiedy człowiek sobie znowu uświadomi co czeka Mateuszka jeżeli medycyna jednak nie pójdzie do przodu, totalny psychiczny paraliż i wewnętrzny potworny ból.

Często pisząc o Mateuszku, chorobie, naszych ogromnych problemach próbowałem słowami określić nasze odczucia związane nie tylko z bieżącymi wydarzeniami, ale i właśnie z przyszłością ( słowa doktora są szczere do bólu, ale niestety prawdziwe) jak się okazuje, niedaleką już przyszłością. 
Sama myśl o tym odbiera oddech. Dlatego, mimo że bardzo się cieszymy, widząc jak Mateuszek wspaniale dorasta, to oddałbym wiele, aby miał znowu, powiedzmy 3 latka, dopóki nie będzie pewności, że słowa Pana doktora staną się już nieaktualne.

Pragnąłem również skierować  te kilka słów do tych, którzy pisali do mnie, iż inni jakoś się tak bardzo nie przejmują tak jak ja, czy my, chorobą zwaną mukowiscydoza. Wiem, że przeżywają to ogromnie, może nie piszą tego w taki sposób jak ja, ale wiem, że obawy i myśli mają podobne.

Spróbujecie sobie wyobrazić teraz siebie na moim, naszym miejscu, mając tak cudowne dziecko jak Mateuszek i naszą świadomość tego, co może się stać w niedługim okresie. 
Co prawda dopóki nie jest się w takiej sytuacji do końca nigdy nie można sobie wyobrazić, co czujemy i jak bardzo się martwimy, przeżywamy każdy jego ból czy dolegliwość, wiedząc, czym to się może skończyć, ale spróbujecie a otrzymacie odpowiedź, dlaczego często brak w moich wpisach zauważalnego optymizmu?··

Patrząc w jego cudowne piękne oczy, widząc uśmiech, który praktycznie nie znika z jego  twarzy a jednocześnie mieć świadomość tego, co jak na razie jest nieuniknione. Boli, jak bardzo boli zwłaszcza, że tak ciężko jest zapewnić mu najlepsze z najlepszych warunki do rehabilitacji. Najlepsze z najlepszych urządzenia, medykamenty do przedłużenia jego życia.
Co byście robili na moim naszym miejscu, jak byście się czuli?

Abyście nigdy nie musieli poznać w praktyce, odpowiedzi na teoretyczne przecież pytanie?

  Categories:
view more articles

About Article Author

write a comment

0 Comments

No Comments Yet!

You can be the one to start a conversation.

Add a Comment

Your data will be safe! Your e-mail address will not be published. Other data you enter will not be shared with any third party.
All * fields are required.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.