Jak minął dzień?

Jak minął dzień?
13 grudnia 07:00 2012 Print This Article

spotkan_e08Jak zapowiedziałem tak też czynię. Już po wizycie w poradni Mukowiscydozy, Gdańsk ul.Polanki. Wizyta wyjątkowo krótka nie powiem, bym z tego powodu ubolewał.  Pani doktor ogólnie…

Była zadowolona. Po w miarę dokładnym przepadaniu, osłuchowo nie stwierdziła żadnych istotnych zmian. Natomiast, jak wiecie wspominałem o moich obawach dotyczących wzrostu lub spadku masy ciała Mateuszka po ostatnich perturbacjach z brzuszkiem. Okazało się, że połowicznie były ono uzasadnione. Mateuszek nie przybrał na wadze ( chyba pierwszy raz odkąd pamiętam), ale też masy nie stracił. Czyli mimo trudności udało się córce utrzymać jego masę ciała. Nie powiem, że skaczę z radości, ale też nie robię z tego powodu tragedii. Mam nadzieję, że uda nam się w okresie świątecznym, trochę go podtuczyćWell Done ·Wykonał samodzielnie kolejną spirometrię, której wynik jak najbardziej pozytywny, jest powodem do radości.

Podsumowując, czy krótko zawsze  musi oznacza źle … Nie! Mam nadzieję, że i w przypadku wizyty było podobnie?

Choć nie chcę siać zamętu, ale ostatnimi czasy mam jakieś dziwne przeczucie oparte na obserwacjach, że poziom

( nie wiem jak ma to nazwać) leczenia, może inaczej, ogólny poziom leczenia,  w szerokim słowa tego znaczeniu zatrzymał się na pewnym poziomie. Mam takie wrażenie, że wizyta z przed 5 lat praktycznie niczym się nie różni od wczorajszej. Może doktor jest grzeczniejsza w stosunku do rodziny dziecka a i przestała już twierdzić, że ona zna dziecko lepiej  od Matki, ale to nieważne, było minęło, ale w mojej starej głowie pozostało. Piszę oczywiście w swoim imieniu i o swoich odczuciach. Być może się mylę, ok.

Teraz czekamy jeszcze na wynik wymazu. Pewnie to już nudne, ale napiszę jak zawsze – z nadzieją, że wszystko będzie dobrze? Wynik w piątek.

Po wizycie Mateuszek tradycyjnie, choć po przerwie spowodowanej właśnie bólami brzuszka, poprosił o zamówienie mu jego ulubionej bagietki z pieczarkami i szynką? Czekając aż ją spałaszuje córka i nasz mukolinek mogli porozmawiać ze swoją przyjaciółką poznaną za pośrednictwem „Marzycielskiej Poczty”, która kolejny raz ku naszej ogromnej radości spotkała się z nami przy okazji kolejnej wizyty. Bardzo, bardzo dziękujemy.

To nie koniec niespodzianek. Nie pisałem o tym wcześniej, choć miałem taką informację już od dosyć dawna, że Mistrz Dariusz Michalczewski,  z którym Mateuszek spotkał się podczas poprzedniej wizyty w szpitalu, podarował z imienną dedykacją  album z jego zdjęciami, opisem kariery, oczywiście w skrócie. Prezent mieliśmy odebrać w oddziale Fundacji PTWM mieszczącej się na terenie szpitala, podczas kolejnej wizyty, tak też wczoraj zrobiliśmy.

Album przepiękny, cudownie oprawiony i „ogromny” Nieprawdopodobnie ważna dla Mateo i dla nas pamiątka a najważniejsze, że mistrz nie zapomniał. Panie Darku, Mistrzu nasz, szacunek ogromny!M_strz

Przy okazji, jak co roku przygotowana była już paczuszka świąteczna, która sprawiła jak się domyślacie sporo radości. Mam czasami wrażenie, że zdarza mi się zapominać, iż Mateo ma dopiero 6 lat. Może dlatego, że rozmawiamy często na tak poważne tematy wykraczające zdawałoby się poza rozwój umysłu sześciolatka, choć teraz przyszło mi do głowy, czy czasami mój poziom rozwoju nie zatrzymał się mniej więcej na tym poziomie?

„Zwał jak zwał” ważne, że się dogadujemy i to wszystko w  tym temacie.

Po skonsumowaniu bagiety i pożegnaniu się z przyjaciółką Mateo i córki, wyruszyliśmy w drogę powrotną a skoro piszę te słowa, dane nam było szczęśliwie dojechać do domu, co w dzisiejszych czasach i tym, co dzieje się na naszych drogach, robi się nie lada wyczynem.

Na 17 grudnia Mateuszek jest zarejestrowany w poradni nefrologicznej mieszczącej się również na terenie szpitala na Polanki. Wczoraj zastanawialiśmy się czy nie przełożyć jej na początek przyszłego roku, aby już przed samymi świętami nie gonić do szpitala a przy okazji nie dać zarobić hienom pobierającym  5 złotową opłatę za wjazd na teren szpitala?

Nie mam na myśli security, bo mają taki nakaz, ale tych na najwyższych stołkach, którzy zdzierają bezczelnie z takich ludzi jak my, którzy nie mają innego wyjścia i muszą wjechać na teren szpitala. Co 5 zł  z nieba spada? My nie przyjeżdżamy w odwiedziny do chorego, ale jesteśmy zmuszeni kontrolować zdrowie dziecka i to  niepełnosprawnego. Mam wrażenie, że to co robią nie jest zgodne z prawem,  przynajmniej w przypadku rodzin dzieci, które muszą się stawiać w szpitalu. Gdybym miał kasę jak normalny człowiek, poszedłbym do prawnika i przynajmniej zapytał, ale ten za kilka słów bierze 100 – 150 ( ząb mnie boli od tygodnia, szkoda mi 150 zł, których nie mam na jego wyrwanie  a dopiero, co mówić o prawniku)  i kicha, wychodzi na to, że taniej płacić za wjazd? Nie wiem, kogo tym przypadkiem zainteresować? Jeżeli  postępują zgodnie z prawem, to prawo do d…..y ale prawo, zamilknę ale dopóki się nie dowiem, będę marudził.

 Na dzisiaj to tyle, bo zaczynam faktycznie zanudzać. Odezwę się niebawem…a i przepraszam za błędy. Jak ma gościa co nie widzi klawiatury nie wspomnę o monitorze, to i tak nie lada wyczyn.

[ hana-code-insert ] ''Dla' is not found

  Article "tagged" as:
  Categories:
view more articles

About Article Author

write a comment

0 Comments

No Comments Yet!

You can be the one to start a conversation.

Add a Comment

Your data will be safe! Your e-mail address will not be published. Other data you enter will not be shared with any third party.
All * fields are required.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.