Czy jest czego żałować?

Czy jest czego żałować?
22 grudnia 07:50 2012 Print This Article

to nas czekaKońca świata wczoraj nie było, można próbować żyć dalej a zresztą jest inne  wyjście? Słyszałem często słowa, dopóki człowiek żyje, oddycha, porusza się,  musi poradzić sobie z tym, co niesie  to życie. Problemami, tragediami, radościami, szczęściem itd. 

Osobiście wolałbym mieć kłopoty radzenia sobie z nadmiarem radości i szczęścia niż odwrotnie –  ale ja to mogę sobie jedynie, skoczyć na plecy i zejść po guzikach, tyle to mogę. 

Ostatnio wydaje mi się, że tak naprawdę to na nic nie mam wpływu. Kiedy próbuję, choć przez moment coś  zaplanować, nie na lata, ale na godziny no może dni, to praktycznie momentalnie nie wiadomo skąd pojawia się lawina, która zmiata, niszczy wszystko, o czym zdołałem tylko pomyśleć, już nie mówię o próbie realizacji?· Wku..a mnie to, padam na kolana, ale co, co tak będę siedział?  Żyję i nie mam innego wyjścia jak wstać i próbować dalej.

PantherMedia A10876269Jest jedno, ale, ileż k…a …..razy można upadać, już mnie kolana bolą. Musiałem nagrzeszyć niemiłosiernie, choć wydaje mi się, że znam większych grzeszników, stojących mocno na nogach mających wszystko i wszystkich w d.., Może to właśnie jest metoda?

Kiedyś wydawało mi się, że przeniosę góry, dzisiaj wejście na najmniejszą górkę sprawia mi ogromną trudność. Miałem przenosić góry a nie wpieprzyć się do dziury, z której nie mogę się wygramolić. No kurna  „Syzyf 21 wieku” tylko turlam ten pieprzony głaz  z niższego jeszcze poziomu. 

Kiedyś ksiądz podczas spowiedzi, wtedy jeszcze miałem do nich zaufanie wyniesione z domu rodzinnego, kiedy głupi wierzyłem, że on faktycznie słucha, no to ja jak na  spowiedzi, uczciwie powiedziałem, co czuję i o tym myślę,  on na to – synu żyj godnie, postaraj się żyć godnie, to najważniejsze.

Pomyślałem, coś nie tak? To, że robię wszystko, aby dzieci, rodzina miała, co jeść, ja zostałem zmuszony do żebrania, otrzymanie w tamtym okresie pracy graniczyło z cudem, bez znajomości lub ””””””””””””””’ nikt pracy nie dostał, to znaczy, że nie żyję godnie  i od teraz, czyli od momentu rozgrzeszenia mam takowe życie rozpocząć?

Ja pierdziele, jak żyć godnie, kiedy a było to w okresie przełomowym, oboje z małżonką straciliśmy pracę, znajomy ksiądz wspomógł nas łaskawie talonem na 5 zł do zrealizowania w sklepie zaprzyjaźnionym z parafią. Znacie to uczucie, ja je wtedy pierwszy raz poznałem. Coś potwornego, czego nie zapomnę do końca życia? 

Nie mogę źle mówić o gościu, który mi pomógł i dał mi kasę, ale jeżeli on uważał, że to pozwoli mi przynajmniej rozpocząć próbę godnego życia?

Ja dostałem 5 zł  i facet z filetowym nochalem również. Spotkaliśmy się w tym samym sklepie, kupić piwa nie mógł, bo to talon od księdza na określone towary ( kurcze, co jak tu wypisuję, kupić coś za 5 zł?) ale po wyjściu ze sklepu sprzedawał to, co dostał za te 5 zeta i tak poszedł kupić browara. 

To dziecię boże i ja też, wszystkim równo, każdy chce żyć. Nie wiem czy „filetowy facet”  nie postąpił rozsądniej, bo za te 5 zł to faktycznie tylko browar, ale jak się upić dwoma piwami, aby zapomnieć o tym dziadostwie?

Co właściwie oznacza żyć godnie? Na pewno dla każdego, co innego. W dobie Internetu kliknąłem w Google – „godne życie” i  po przeczytaniu kilkunastu  prób zdefiniowania tych słów,  wiem mniej niż mi się wydało przedtem.

Myślałem, aby podać kilka przykładów próby zdefiniowania „godnego życia”, ale zróbcie to samo, co ja i wybierzcie sobie definicję, która Wam najbardziej odpowiada. Wiem jednak, że „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”

Czy człowieka, nieprawdopodobnie uczciwego, kochającego wszystko i wszystkich, aby się już nie rozpisywać, po przepracowaniu około 40  lat nie stać na podstawy egzystencji. Człowiek kiedyś „młody, dumny, z podniesionym czołem dawał z siebie wszystko, co najlepsze, bo tak trzeba. Dzisiaj schorowany, niemający na realizacje recept, olewany przez pseudo doktorków, w lodówce często szron, opłaty……  Z czego, za co?

Co można zrobić, jak sobie poradzić  i czy można żyć godnie za 900 zł w tych czasach? Chciałby ktoś spróbować? Tylko nie mówcie, że ten czy ten żyje za 500 – 600 czy jeszcze mniej, bo to dramat, ale nie o to chodzi, aby się licytować, kto i czy żyje w większej nędzy. Czy im też ksiądz powie, że najważniejsze to żyć godnie? Po drugie, dlatego że potraktowano ich jak rzecz, którą można wyrzucić, kiedy nie jest już potrzebna, nie żyją godnie?

Zbliżają się święta, rodzinne święta, nie zaszkodzi podczas spotkania przy obficie zastawionym stole pomyśleć przez chwilę o tych osobach, które są w takim stanie, nie z wyboru a już na pewno nie, dlatego, że na to zasłużyły, wprost przeciwnie.

Każdy z nas za jakiś czas, kiedyś,  może również, choćby nie wiem jak obecnie wydawałoby się to niemożliwe, znajdzie się z różnych powodów, przyczyn w takiej sytuacji, co wtedy? 

Czy wystarczy, jeżeli ktoś powie, że najważniejsze abyś żył godnie i to sprawi, że przestaniesz ukradkiem ocierać łzy z oczu by nikt nie widział, że cierpisz?

Wesołych Świąt.

W.K.

 

  Categories:
view more articles

About Article Author

write a comment

0 Comments

No Comments Yet!

You can be the one to start a conversation.

Add a Comment

Your data will be safe! Your e-mail address will not be published. Other data you enter will not be shared with any third party.
All * fields are required.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.