Mateuszek to wyjątkowo, cudowne, dobre, wrażliwe…

Mateuszek to wyjątkowo, cudowne, dobre, wrażliwe…
21 listopada 08:01 2013 Print This Article

Mateusz206No to zaczynamy. Pisałem już że tęsknimy za latem, pisałem? Tak bardzo brakuje nam światła słonecznego, naszych codziennych  długich spacerów, lekkich letnich strojów. Teraz za nim się „wtarabanimy w te coraz cieplejsze ciuchy to słońce zachodzi”. Ogólnie mówiąc pora roku do bani.

[ hana-code-insert ] ''Dla' is not found

 No, ale wracamy do Mateuszka. Stan jego zdrowia, dziecka cierpiącego na mukowiscydozę wydaje nam się w miarę dobry. Co prawda tak często opisywany przeze mnie kaszel, który coraz częściej  przeszkadza Mateuszowi i nieMateusz214 chce ustąpić? Jesteśmy cały czas w kontakcie z doktor Odyniec, która na bieżąco informuje nas o powodach takiego a nie innego zachowania jego organizmu.

Fakt, że wspomniana już przeze mnie pora roku sprzyja wahaniom nastrojów nie tylko chorych, ale także ludzi zdrowych. W mieszkaniach w okresie grzewczym bywa różnie, raz za sucho, to znowu za duża wilgotność musi  mieć raczej negatywny wpływ na wszystkich mieszkańców a zwłaszcza na naszego mukolinka i niestety ma.
Osobiście dokładnie obserwuję Mateusza i staram się reagować na każde odchylenie od normy, jeżeli chodzi o jego stan zdrowia. Zapewne jak twierdzą moi bliscy jest przewrażliwiony, przesadzam i to po część prawda, ale z drugiej strony ile razy moje spostrzeżenia,  spowodowane być może nadmierną czujnością sprawiły, że w porę zareagowaliśmy na zbliżającą się choćby tylko infekcję i dzięki temu trwała ona o wiele krócej.  Także myślę sobie, że moja być może nadmierna czujność nie zawsze musi być czymś złym. Zresztą wolę być nadmiernie czujnym niż przespać i nie zauważyć w porę problemu.

Ostatnio trochę mnie niepokoi przysłowiowe „odbijanie”. Kiedy działo się to po jedzeniu czy wypiciu płynu to oczywiście nie budziło mojego niepokoju, ale ostatnio zauważyłem, że ta dolegliwość ma miejsce w momentach, w których dotychczas nie występowała? Może  ja znowu przesadzam, ale wiadomo, co mukowiscydoza może w krótkim czasie zrobić  z wątrobą, trzustką czy żołądkiem. Myślę, że dla świętego spokoju przy okazji planowanej na grudzień wizyty w Poradni Mukowiscydozy w Gdańsku córka poinformuje o moich spostrzeżeniach panią doktor a ona już zrobi to, co uzna za stosowne.
Aby było jasne to ostatecznie córka decyduje co, kiedy,  jak powinna i czy w ogóle  zareagować na moje spostrzeżenia, bo ona zna go najlepiej, no może oprócz doktor z Gdańska, która jest przekonana  o tym, że wie więcej od matki dziecka i nie chodzi tu o wiedzę na temat choroby. Skoro tak uważa to może  tak dogłębna wiedza przyda się do postawienia odpowiedniej, trafnej diagnozy?

Poza tym Mateusz robi to, co większość dzieci w jego wieku. Zajęcia szkolne odbywają się systematycznie i zgodnie z harmonogramem. Nową swoją Panią Mati już bardzo, bardzo polubił a i ona wydaje się, że poznała już jego zalety jak i pewnie wady. Najważniejsze jest to, że po każdych zajęciach Mateuszek jest bardzo zadowolony. Mam nadzieję, zż Pani również?

Przy okazji wspomnę, że na pewno zadowolona z postępów w nauce jest Pani, która uczy go języka angielskiego. Mateusz, jak twierdzi Pani z wiedzą jest na poziomie  3 klasy szkoły podstawowej, co nas również ogromnie cieszy, choć mnie osobiście nie dziwi, bo obserwując go podczas  zabawy i gry na konsoli widziałem jak radzi sobie z tym językiem. Dodam jeszcze, że  ponad programową znajomość języka angielskiego zawdzięcza swojemu ukochanemu wujciowi Damianowi oraz Cioci Asi, którzy poprzez zabawę z nim dają mu szansę na szybsze pokonanie bariery językowej w grach obcojęzycznych.

Myślę, że Pani katechetka też nie ma z nim problemów, choć czasami zastanawiam się nie nad tym jak i czy przyswaja sobie wiedzę, ale czy podana ona jest w taki sposób, który nie spowoduje u niego obaw, strachu przed nieuniknionym w aspekcie jego choroby. Wspominam o tym, bo, rozmawiam z nim i wiem, o co pyta?

We wtorek zawiozłem Mateuszka razem z jego mamusią na spotkanie klasy w Bibliotece Miejskiej na jednym z naszych osiedli. Spotkanie miało związek z „Rokiem Tuwima”. Czytano najbardziej znane i niezapomniane wiersze. Przy okazji Mateuszek zapisał się do tejże biblioteki i wypożyczył kilka interesujących go książek. To już jego druga karta w kolejnej tczewskiej bibliotece.  Bardzo zadowolony ze spotkania wracał do domu z pakietem książek pod ręką.




( tym razem postanowiłem nie zamazywać twarzy innych dzieci, choć jestem przygotowany na protest rodziców, którzy poprzednio pisali do mnie z oburzeniem że bez ich zgody udostępniłem fotki na Mateuszka stronie.
Szkoła też się nie zgodziła. Zobaczymy jakie będą reakcje, ja po prostu nie chciałem zamazywać twarzy innych dzieci a pozostawiać tylko Mateuszka. Jeżeli i tym razem będą protesty, zrobię to ponownie, czyli ukryje  twarze dzieci)

Tak mniej więcej wyglądają w dużym skrócie dni mojego wnusia. Wiem, że już nie raz o tym pisałem, a że to nasza strona pozwolę sobie napisać po raz kolejny.

Dwóch kucharzy i pies02Mateuszek to wyjątkowo, cudowne, dobre, wrażliwe również na cierpienia innych dziecko. Tak bardzo jestem z niego dumny a zarazem niezmiernie szczęśliwy, że to właśnie ja mam to szczęście być jego dziadkiem.

To ona daje mi siłę i energię do życia, której coraz bardziej mi brakuje. Mój stan zdrowia bardzo się pogarsza i to w szybkim tempie, ( czego na zewnątrz nie widać tak jak w przypadku Mateuszka, to zło siedzi w środku) i mam obawy czy przy „agonii naszej służby zdrowia”  jakakolwiek widoczna pomoc jest jeszcze możliwa
Nie będę opisywał moich dolegliwości, bo to nie o mnie tu chodzi, ale zaczynam się sam nieco martwić czy aby choroba mnie nie pokona. Piszę o tym właśnie,  dlatego, że jest Mateuszek, mój kochany chory wnuczek, wychowywany bez ojca, który tak bardzo potrzebuje pomocy, czuję że mojej również. Robię, co tylko w mojej mocy, aby tę nieobecność ojca w jego życiu mu jakoś zrekompensować, ale ja jednak jestem tylko jego dziadkiem. Mimo wszystko czuję, że jestem mu potrzebny, stąd jest we mnie jeszcze chęć do życia mimo coraz większym problemów. Mam nadzieję, że znajdzie się lekarz, który zacznie się wsłuchiwać w to, co mówi jego pacjent  a nie  księgowa, do póki jeszcze nie jest za późno?

Moi drodzy to dzisiaj na tyle, może dodam jeszcze, że nasze auto, ukochany Sharan Mateuszka stoi w warsztacie i wiem, że sprawa jest poważna. Nie wiem natomiast jak długo jeszcze damy radę naprawiać naszego 17 latka. Boję się, że koszt naprawy w końcu przekroczy cenę samochodu, co wtedy? Ktoś powie, że w naszej sytuacji samochód to luksus. Pewnie, że tak, ale jego brak już raz sprawił, że cudem tylko uratowano Mateuszowi życie.
Ten, kto nie wiem jak bardzo jest nam potrzebne auto przy chorobie Mateuszka ten  również nie wiem jak bardzo, ale to bardzo boimy się go stracić. No, ale to już znowu mój problem, choć jak w przypadku stanu mojego zdrowia jakoś nie  wiedzę wyjścia.
Cóż życie sprawia różne figle, o czym zdążyliśmy się wielokrotnie przekonać. Być może coś się jeszcze zmieni i dane nam będzie pożyć jeszcze trochę w mniejszym niż dotychczas stresie, czego Wam również  z całego serca  życzę.

Jak zwykle trochę zdjęć z naszego życia.



[ hana-code-insert ] ''test’' is not found


[wysija_form id=”5″]

view more articles

About Article Author

write a comment

0 Comments

No Comments Yet!

You can be the one to start a conversation.

Add a Comment

Your data will be safe! Your e-mail address will not be published. Other data you enter will not be shared with any third party.
All * fields are required.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.