Lekarze i rejestratorki łamią nasze prawa. Uważaj w szpitalu i przychodni.

Lekarze i rejestratorki łamią nasze prawa. Uważaj w szpitalu i przychodni.
Maj 24 07:03 2016 Print This Article

Lekarze i rejestratorki łamią nasze prawa. Uważaj w szpitalu i przychodnisnap_001

Pielęgniarka wykrzykuje z końca korytarza twoje nazwisko? Lekarz nie informuje, co się stanie jeśli nie zgodzisz się na zabieg? Rejestratorka bez konsultacji odmawia zmiany terminu wizyty? Właśnie trzykrotnie naruszono twoje prawa.Czego powinien domagać się pacjent? Wyjaśnia Anna Banaszewska – prawnik, dyrektor Polskiej Federacji Szpitali.

Medonet: 18 kwietnia to Europejski Dzień Praw Pacjenta. Pomówmy o Polsce – dlaczego w szpitalach i przychodniach prawa pacjentów wciąż są łamane?

Anna Banaszewska: W dużej mierze wynika to z niewiedzy. Szpitale wprowadzają liczne procedury, by chronić prawa pacjentów, ale procedury nie wystarczą.

Anna Banaszewska, prawniczka specjalizująca się w prawie ochrony zdrowia, prezeska Fundacji Centrum Inicjatyw. Gospodarka i Zdrowie, dyrektorka Polskiej Federacji Szpitali.

Uchybienia najczęściej nie wynikają ze złej woli, ale z niezrozumienia istoty tych praw. Spójrzmy np. na prawo pacjenta do wyrażenia zgody na udzielenie mu świadczeń. W przypadku świadczeń tzw. podwyższonego ryzyka (grożące uszczerbkiem na zdrowiu, czy utratą życia – red.) zgoda powinna być udzielona na piśmie. Stosowanie tego prawa bez zrozumienia jego istoty wygląda tak: pacjent otrzymuje formularz zgody i słyszy: „Proszę jeszcze podpisać zgodę”. Podpisuje, ale prawdopodobnie w ogóle nie wie, pod czym się podpisał. Tak wyrażona zgoda jest nieskuteczna prawnie. Nie chroni ani lekarza ani pacjenta.

A kiedy rzeczywiście chroni?  snap_001

Świadome wyrażenie zgody to coś więcej niż biurokratyczny obowiązek. Pacjent powinien zostać poinformowany w przystępny sposób o tym, jaki jest stan jego zdrowia, jakie są możliwe alternatywne metody leczenia i co może się wydarzyć,  jeśli podda się danemu zabiegowi, a co jeśli nie. Musi mieć możliwość zadawania pytań i uzyskania na nie zrozumiałych odpowiedzi. Świadoma zgoda pacjenta nie tylko dotyczy zabiegu, ale każdego świadczenia opieki zdrowotnej np. podania i zmiany leku, badań diagnostycznych. Jest to prawo, które nie zależy od  miejsca udzielania świadczenia ani tego czy pacjent realizuje je na NFZ czy płaci sam. Zabieg stomatologiczny w prywatnym gabinecie również wymaga zgody pacjenta. Najwięcej kłopotów rodzi tzw. poszerzenie pola operacyjnego. Sytuacja kiedy pacjent wyraża zgodę na konkretnie określony zakres operacji, ale w trakcie okazuje się, że należy powiększyć zakres zabiegu. Wówczas lekarz każdorazowo decyduje czy nieposzerzenie będzie stanowiło bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia pacjenta, więc zgody pacjenta nie wymaga. Gdy zagrożenie jest hipotetyczne i trudne do przewidzenia w czasie wówczas należy uzyskać zgodę pacjenta.

To może być niewykonalne, jeśli trwa operacja, a pacjent jest w narkozie.

To prawda. Trzeba jednak pamiętać, że wykonanie zabiegu bez zgody pacjenta nie tylko będzie stanowiło podstawę do roszczenia cywilnego, a nawet do postępowania karnego. Kilka lat temu media pisały o przypadku pacjentki, którą poddano sterylizacji podczas operacji cesarskiego cięcia. Lekarka oceniła, że w wyniku kolejnej ciąży macica mogłaby pęknąć, stąd kolejna ciąża będzie zagrożeniem dla  zdrowia i życia pacjentki. Sprawa była przedmiotem postępowania przed sądem karnym, który orzekł że lekarz popełnił przestępstwo – nie miał prawa wykonywać takiego zabiegu bez zgody pacjentki. Aby zmiana zakresu operacji (tzw. pola operacyjnego) była możliwa bez zgody pacjenta, musi istnieć realne, a nie hipotetyczne zagrożenie życia. Sąd wskazał, że należało zakończyć poród przez cesarskie cięcie, wybudzić pacjentkę i po uzyskaniu jej zgody przeprowadzić kolejną operację w innym terminie.

Czy zgoda zawsze musi być pisemna?

To zależy od rodzaju świadczenia. Przy  świadczeniach tzw. prostych,  wystarczy zgoda ustna lub tzw. dorozumiana. Gdy pacjent w  gabinecie zabiegowym podaje rękę do pobrania krwi można założyć, że swoim zachowaniem wyraził już zgodę na pobranie. Za to zabiegi stanowiące zagrożenie dla zdrowia powinny być jednak poprzedzone zgodą pisemną. Tak jest np. z podaniem lub zmianą leku, który może wywołać działania niepożądane. Jednak ważniejsze od formy pisemnej jest spełnienie przesłanek świadomej zgody. Czasami uzyskanie tej pisemnej jest niemożliwe np. gdy pacjent niedowidzi. Przedmiotem postępowania sądowego była kiedyś sprawa pacjenta niewidomego, który z zakładu karnego został przewieziony do szpitala na zabieg. Gdy na miejscu dowiedział się, że zabieg ten będzie wykonany w warunkach ambulatoryjnych, a nie w szpitalu, odmówił. Stwierdził, że choć treść zgody mu odczytano, bez pełnomocnika procesowego nie zgadza się na przeprowadzenie zabiegu. Brak zgody pacjenta został odnotowany w dokumentacji medycznej. Mężczyzna zaskarżył lekarza i szpital o nieudzielenie świadczenia. Sąd orzekł, że w takiej sytuacji, lekarz i szpital nie popełnił błędu, bowiem wystarczające było odczytanie pacjentowi, w obecności świadków, treści zgody, poprzedzone udzieleniem informacji i sporządzenie adnotacji w dokumentacji medycznej. Skuteczność zgody zależy więc od prawidłowości procesu jej uzyskiwania.

Nieodpowiednie pozyskiwanie zgody to największy problemem polskich pacjentów? Wydałoby się, że w sytuacji, gdy codziennością są wielomiesięczne kolejki, łamane jest najczęściej prawo dostępu do gwarantowanych konsultacji lekarskich i badań?

Wszystkie prawa pacjenta są tak samo  ważne, gwarantuje je konstytucja. W stanach zagrożenia życia i zdrowia pacjent ma prawo do natychmiastowego udzielenia świadczeń zdrowotnych. Trzeba podkreślić, że o tym, czy przypadek jest pilny, czy może czekać, decyduje wyłącznie lekarz – nie rejestratorka i nie pielęgniarka. Gdy pacjent wpisany jest do kolejki oczekujących powinien uzyskać pisemną informację o zakwalifikowaniu się do leczenia i terminie uzyskania świadczenia. I dostarczyć oryginał skierowania w  ciągu 14 dni od daty wpisu na listę oczekujących. W przypadku braku oryginału skierowania straci miejsce w kolejce.

Jeśli o tym, czy sprawa jest pilna ma decydować lekarz, to w sytuacji, gdy słyszy od rejestratorki, że termin jest odległy, powinien domagać się natychmiastowej rozmowy z lekarzem?

Tak, lekarz aby zakwalifikować stan pacjenta jako pilny lub stabilny musi nie tylko ocenić aktualny stan pacjenta, ale również to, czy nie pogorszy się on w czasie oczekiwania na zabieg. Takich kompetencji nie ma ani rejestratorka ani pielęgniarka.

Co, jeśli lekarz nazbyt optymistycznie oceni zdrowie pacjenta i stan chorego pogorszy się w trakcie oczekiwania na leczenie? Czy chory ma prawo domagać się odszkodowania?

Jeśli został popełniony błąd medyczny to tak.snap_001

A co z zabiegami, które nie mogą zostać wykonane z powodu przekroczenia limitu świadczeń?

To zależy od rodzaju zabiegu. Orzecznictwo sądów wskazuje, że  przypadku zabiegów planowych pilnych, oraz ratujących życie świadczenie powinno być udzielone bez względu na limit umowy z NFZ. Zalicza się do nich m.in. dializoterapię, karmienie dojelitowe, leczenie w tzw. programach lekowych, niektóre zabiegi neurochirurgiczne, a nawet terapię uzależnień.

A co z pozostałymi? Kobieta ma np. wskazania do wykonywania USG co pół roku, ale gdy dzwoni, by zarejestrować na takie badanie, słyszy: „Już nie mamy miejsce na ten miesiąc, a na kolejny nie ma jeszcze grafiku”. A gdy zadzwoni za miesiąc, na kolejny znów się nie załapuje, bo pula wolnych miejsc wyczerpała się w dwie godziny?   

Jeśli pacjentka ma wskazania do wykonania USG, z powodu zagrożenia życia to na skierowaniu powinno być zaznaczona kwalifikacja  „pilne”.

Wiele kontrowersji budzi dostęp do dokumentacji medycznej.

Pacjent ma prawo zarówno do wglądu w dokumentację medyczną, jak i otrzymania kopii, wypisów lub odpisów. I nie ma obowiązku podawania przyczyny, dla której wnioskuje o  dostęp do własnej dokumentacji medycznej. Dokumentacja jest wydawana na wniosek pacjenta, jego przedstawiciela ustawowego lub osoby przez niego upoważnionej. Kopia, wypis czy odpis mogą być odebrane osobiście, przez wskazaną we wniosku osobę, lub przesłane na adres wskazany przez pacjenta. Dokumentacja medyczna i wyniki poszczególnych badań zawierają tzw. dane wrażliwe i powinny być przesyłane w bezpieczny sposób, czyli listem poleconym. Nie wolno przesyłać wyników badań pacjenta za pośrednictwem poczty e-mail, chyba że jest odpowiednio chroniona, a konto zostało stworzone przez szpital właśnie do celu korespondencji z pacjentami.

Czym różni się kopia i oryginał dokumentacji medycznej w praktyce? Czy kopia może służyć za dowód w sądzie?  

Oczywiście, że kopia dokumentacji medycznej może stanowić dowód w postępowaniu sądowym. Dla celów dowodowych dobrze byłoby aby była potwierdzona „za zgodność z oryginałem”.

W jednej z warszawskich poradni psychiatrycznych, rejestratorki i pielęgniarki nie wydają pacjentom wyników badań krwi bez zgody lekarza. Chodzi o zwykłą morfologię, a pacjenci nie są ubezwłasnowolnieni.

Podczas wyznaczonej wizyty, lekarz, który skierował pacjenta na badanie i który dysponuje jego wynikami, może w sposób przystępny przekazać pacjentowi informację o jego stanie zdrowia. Jeżeli jednak pacjent chce zapoznać się z wynikami badania wcześniej,  ma do tego prawo. Nie zasadne jest uzależnianie dostępu pacjenta do wyników badań od wizyty u lekarza specjalisty, który zlecił badania. Zgodnie z § 9 ust. 5 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 9 listopada 2015 r. wyniki badań stanowią część dokumentacji medycznej pacjenta. A gdy pacjent jest ubezwłasnowolniony, w jego imieniu działa opiekun i to jemu powinny być przekazane wyniki badań.

Kto ma prawo udzielać pacjentowi informacji o stanie jego zdrowia?

Wyłącznie lekarz. Chyba, że chodzi o zabiegi pielęgnacyjne – wtedy także pielęgniarka. Informacje udzielane są bezpośrednio pacjentowi lub wskazanej przez niego osobie. Niekoniecznie musi to być rodzina. Pacjent może nie życzyć sobie np. by mówić o jego chorobie współmałżonkowi czy partnerowi życiowemu, albo dorosłemu dziecku.

A co z dziećmi?

Jeśli dziecko nie ukończyło 16 lat to zgodę na leczenie wyrażają przedstawiciele ustawowi pacjenta, najczęściej są to rodzice. To oni działają na rzecz i w imieniu pacjenta, zatem to im, lub osobom przez nich wskazanym udziela się informacji o stanie zdrowia i przebiegu leczenia. Dziecku natomiast udziela się informacji w zakresie niezbędnym do współpracy. Na lekarzu spoczywa obowiązek rozmowy i wysłuchania zdania dziecka. Obowiązek ten jest odbiciem przepisu zawartego w Konwencji o Prawach Dzieci, zgodnie z którym państwa – strony zapewniają dziecku, które jest zdolne do kształtowania swych własnych poglądów, prawo do swobodnego ich wyrażania we wszystkich sprawach, które go dotyczą.

Gdy dziecko ukończy 16 lat, nabywa prawa do udzielania zgody koincydentnej tj. wspólnej z rodzicami. Z tego powodu 16-latek powinien być informowany o leczeniu i swoim stanie zdrowia w takim zakresie jak pacjent dorosły, ale do ukończenia 18-tego roku życia nie może działać samodzielnie.

Przedmiotem postępowania sądowego była sprawa wniesiona z powództwa 18-latka, który dwa lata wcześniej miał wykonany zabieg na wykonanie którego zgodę udzielił wyłącznie rodzić. Przedmiotem roszczenia była zarówno szkoda wynikająca z powikłań, jak i udzielenie świadczenia bez zgody pacjenta. Sąd orzekł, że o ile powstałe powikłania są normalnym ryzykiem zabiegu a nie błędu lekarza, o tyle zgoda udzielona na zabieg nie była skuteczna prawnie. Tym samym oddalono powództwo w zakresie odszkodowania za błąd medyczny, ale zasądzono zadośćuczynienie za naruszenie prawa pacjenta do wyrażenia zgody na leczenie.

Co stałoby się, gdyby 16, 17-latek odmówił zgody na operację, a jego rodzice domagaliby się od lekarza, by ją przeprowadzić?

W takiej sytuacji wymagana byłaby zgoda sądu rodzinnego i opiekuńczego, podobnie jak w sytuacji gdy pacjent małoletni, ale powyżej 16 roku życia, wyrażałby zgodę na leczenie, zaś rodzice zgłaszaliby sprzeciw.

Czy 16-latek może sam odebrać wyniki swoich badań, albo epikryzę przy wyjściu ze szpitala?

Choć ma już prawo do wspólnego działania z rodzicami, wciąż nie ma zdolności do samodzielnego działania. Zatem może sam odebrać np. epikryzę jeśli rodzice wyrażą na to zgodę. Powinna być ona odnotowana w dokumentacji medycznej.

A jak jest z naruszaniem prawa do intymności? To chyba częste w Polsce? Czy jeśli kobieta rodzi dziecko i jest obecnych przy tym czterech studentów, to prawo zostaje naruszone czy nie?

Osoby, które nie udzielają świadczeń nie powinny uczestniczyć w nich bez zgody pacjenta. Personel medyczny powinien dopilnować, by udzielanie pomocy pacjentowi odbyło się w odrębnym pomieszczeniu. W przypadku wieloosobowych sal szpitalnych można użyć  parawanu.

Studenci mogą być obecni przy badaniach, czy zabiegach wyłącznie w klinikach, szpitalach akademii medycznej i innych jednostkach uprawnionych do kształcenia studentów zawodów medycznych. Nie jest konieczne uzyskanie zgody pacjenta na obecność studentów, jeżeli wykonanie zabiegu medycznego jest konieczne i wynika z toku leczenia, a obecność studentów jest ograniczona do niezbędnego zakresu wynikającego z celów dydaktycznych. Trzeba jednak pamiętać, że na dokonanie przez studenta czynności medycznej względem pacjenta, wymagana jest zawsze zgoda pacjenta.

Gdzie jest granica intymności? Czy pobieranie krwi na wieloosobowej sali też wymaga parawanu?snap_001

Tak, wymaga w przypadku pacjenta leżącego. Pacjent który może się przemieszczać, powinien być zaproszony do gabinetu zabiegowego.

Prawo do intymności to prawo do zachowania w tajemnicy danych wrażliwych na swój temat. Kiedyś usłyszałam opinię z którą absolutnie się nie zgadzam: „ prawo pacjenta do intymności jest nienamacalne i trudno udowodnić jego naruszenie”. Trzeba podkreślić, że Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności zobowiązuje państwa do poszanowania życia prywatnego każdego człowieka. Ingerencja w to prawo jest niedopuszczalna, chyba że jest to konieczne i wynika  z ustawy. Ustawa o ochronie danych osobowych określa generalny zakaz przetwarzania w tym udostępniania danych o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach, życiu seksualnym. Wyjątek stanowi udostępnianie i przetwarzanie danych wrażliwych w celu ochrony stanu zdrowia, świadczenia usług medycznych lub leczenia pacjentów przez osoby trudniące się zawodowo leczeniem lub świadczeniem innych usług medycznych i zarządzania nimi. O uchybieniu temu prawu można mówić wówczas gdy: informacje na temat pacjenta są udostępniane np. w obecności innych pacjentów. Także w sytuacji udzielania pacjentom świadczenia w obecności osób trzecich, czy hospitalizowaniu pacjenta na korytarzu szpitalnym.

A co jeśli chory domaga się przyjęcia do szpitala, a w salach nie ma wolnych miejsc?

Hospitalizacja pacjentów na korytarzu jest bardzo trudnym przypadkiem, ponieważ z jednej strony narusza podstawowe prawa człowieka: prawo do godności, prawo do intymności ale z drugiej stronie często jest to jedyna możliwość przyjęcia pacjenta do szpitala, zatem służy ochronie życia. Absolutnie nie może być standardem. Powinno być sytuacją wyjątkową i trwającą jak najkrócej.

Pacjent leżący na korytarzu nie może oskarżać szpitala o łamanie prawa?

Przede wszystkim pacjent powinien być świadomy, że będzie hospitalizowany na korytarzu i musi wyrazić na to zgodę. Zaś szpital powinien dołożyć wszelkich starań by zapewnić mu intymność w tej sytuacji.

A co z rozmowami na temat zdrowia pacjenta, jakie odbywają się między personel?

Trudno mówić o ochronie intymności, gdy pielęgniarka z jednego końca korytarza krzyczy do pielęgniarki stojącej na drugim końcu, jaki zabieg należy wykonać konkretnemu pacjentowi. Ewentualnie wzywa pacjenta po imieniu i nazwisku i podaje cel wezwania np. „pani Ewa Kowalska jedziemy na badanie rektoskopii”.  To sytuacje absolutnie niedopuszczalne.

Jak powinien wtedy zareagować pacjent? Czy może domagać się od szpitala odszkodowania  i czy musi mieć świadków na nieodpowiednie zachowanie personelu, np. nagranie?

Przede wszystkim pacjent powinien reagować tu i teraz, prosząc o respektowanie swoich praw. Czasem wystarczy zwrócenie uwagi. Środkami administracyjnymi będą skarga do osoby odpowiedzialnej za przestrzeganie praw pacjenta w szpitalu najczęściej jest to pełnomocnik ds. praw pacjenta, dyrektor szpitala. Kolejne instytucje do których możemy się zwrócić i które mają obowiązek interweniować w przypadku uchybieniu prawom pacjenta to Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Rzecznik Praw Pacjenta.

Jeśli chodzi o drogę sądową to pacjent może wystąpić z powództwem o zadośćuczynienie. Środkami dowodowymi mogą być wówczas: przesłuchanie stron i świadków, dowód z dokumentacji medycznej. Przesłanki legalności nagrywania rozmów to sprawa bardziej skomplikowana, niejednoznaczna, właściwie temat na osobną rozmowę.

Intymność w szpitalu wiąże się także z prawem do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Co to właściwie znaczy?

Prawo pacjenta do kontaktu z najbliższymi – odwiedzin, rozmów telefonicznych, korespondencji. I do odmowy kontaktów, jeśli pacjent sobie ich nie życzy. Poszanowanie życia prywatnego to również granica pytań zadawanych przez osoby udzielające świadczeń. Pytanie o życie seksualne może być uzasadnione w konkretnych przypadkach np. wizyty u lekarza chorób zakaźnych lub ginekologa, a w innych przypadkach niedozwolone. Wszystko zależy od intencji zadawania pytań. „Czy jest pani w domu sama?” nie musi być przekroczeniem granic, może wyrażać troskę, czy jest ktoś, kto zajmie się pacjentką, gdy osłabiona po operacji wróci do domu.

W szpitalu mamy także prawo do opieki duszpasterskiej.

Pacjent nie może być dyskryminowany z powodu wyznawanej religii lub prezentowanego światopoglądu. Ale też nie można zmuszać go do kontaktu z duszpasterzem. Bardzo ciekawe postępowanie w tej sprawie rozstrzygał Sąd Najwyższy. W jednym ze szpitali kapłan katolicki udzielił sakramentu namaszczenia chorych niewierzącemu pacjentowi, który był nieprzytomny po operacji. Pacjent wyzdrowiał i wystąpił z powództwem o naruszenie prawa do opieki duszpasterskiej wskazując, że sakramentu udzielono mu bez jego wiedzy i zgody. Sąd uznał, że było to naruszenie „swobody wyznania” i poddanie pacjenta wbrew jego woli praktykom religijnym.  Pacjent wygrał postępowanie i uzyskał 90 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Studenci medycyny, czy pielęgniarstwa nie mają zajęć, na których mogliby się nauczyć, co prawa pacjenta oznaczają w praktyce?

Z pewnością w programie nauczania powinien być blok prawny, którego celem byłoby zapoznanie studentów nie tylko z prawami pacjenta, ale i prawami lekarza.

Warto pamiętać, że w przypadku odpowiedzialności z tytułu naruszenia praw pacjenta nie ma znaczenia, czy doszło do naruszenia z winy umyślnej czy nieumyślnej. Od kilku lat w “Fundacji Centrum Inicjatyw. Gospodarka i Zdrowie” prowadzimy szkolenia zarówno dla pacjentów jak i dla lekarzy. Pacjenci uczą się jak rozumieć istotę swoich praw i jak je egzekwować jeszcze na etapie udzielania świadczeń, a nie już w trakcie spraw sądowych, bez naruszania godności lekarzy.

O co najczęściej pytają lekarze i pacjenci na takich szkoleniach? Co ich najbardziej dziwi?

Pytania zwykle dotyczą konkretnych sytuacji, w których znajdują się lekarze i pacjenci. Mówiąc o prawach należy podkreślić, że ma je  również lekarz.  Podobnie jest z wynikającymi z prawa obowiązkami – dotyczą lekarzy, ale i pacjentów. Kluczem do przestrzegania praw jednych i drugich jest współpraca. Widzę w tej kwestii duży postęp.

Jak pacjent ma dochodzić swoich praw?

Przede wszystkim powinien domagać się przestrzegania praw tu i teraz, czyli podczas wizyty w przychodni, czy pobytu w szpitalu. Czasami wystarczy  przypomnieć lekarzowi, czy pielęgniarce o prawie do informacji czy intymności. Natomiast gdy prawo zostanie już naruszone, pozostają dwie drogi. Pierwsza to administracyjna – złożenie wniosku o wszczęcie postępowania wyjaśniającego w związku z naruszonym prawem pacjenta.

Do kogo należy skierować taki wniosek?

Do pełnomocnika ds. praw pacjenta, kierownika kierownika przychodni lub szpitala, do Narodowego Funduszu Zdrowia albo do Rzecznika Praw Pacjenta. Każdy z powyższych wniosków powinien zawierać uzasadnienie wraz z opisem sytuacji i wskazaniem, jakie prawo pacjenta zostało naruszone.  Drugą drogą jest wniesienie powództwa do sądu powszechnego.

Jak dużo jest takich procesów w Polsce i czego najczęściej dotyczą? Zwykle wygrywa pacjent, czy szpital?

Postępowań o naruszenie praw pacjenta jest coraz więcej. Najczęstszym dotyczą wykonania świadczenia bez zgody pacjenta, uchybienia prawu do informacji oraz prawu dostępu do świadczeń gwarantowanych. Zdarzają się też przypadki oddalenia powództwa, wówczas postępowanie wygrywa szpital. Optymalną drogą rozwiązywania sporów takich sporób jest zawarcie ugody.

Anna Banaszewska, prawnik specjalizujący się w prawie ochrony zdrowia, prezes Fundacji Centrum Inicjatyw. Gospodarka i Zdrowie, dyrektor Polskiej Federacji  Szpitali.

Pacjencie, masz prawo do:

1. Bezpłatnych świadczeń opieki zdrowotnej

2. Poszanowania godności i intymności

3. Wyczerpującej i zrozumiałej informacji o swoim stanie zdrowia

4. Zachowania tajemnicy informacji na twój temat

5. Wyrażenia zgody na udzielenie świadczeń zdrowotnych

6. Dostępu do dokumentacji medycznej dotyczącej twojego stanu zdrowia oraz udzielonych świadczeń zdrowotnych

7. Poszanowania twojego życia prywatnego i rodzinnego

8. Opieki duszpasterskiej

9. Zgłoszenia sprzeciwu wobec opinii albo orzeczenia lekarza

10. Dochodzenia swoich praw

Ustawa z dnia  6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz.U. z 2012 r., poz. 159)

snap_001Marta Makowska

| Onet.
  Article "tagged" as:
  Categories:
view more articles

About Article Author