Współpraca z fundacjami bywa różna.

Współpraca z fundacjami bywa różna.
Grudzień 09 06:02 2016 Print This Article

Tak właśnie dzieje się w niektórych fundacjach gdzie ludzie z głębi serca wpłacają datki na poszczególne subkonta by pomóc chorym a potem tak bardzo ciężko te pieniążki uzyskać, spożytkować, bo o tym, na co i dlaczego decyduje ktoś, kto absolutnie nie ma pojęcia o rozmiarze schorzenia, jego złożoności w tym przypadku mukowiscydozie.
https://www.facebook.com/Olszowa86?fref=nf&pnref=story (wpis dostępny dla części użytkowników Facebooka)

Z mojego wieloletniego doświadczenia pragnę dodać, że choć w fundacji głównej, w której subkonto posiada mój wnuczek nie jest jeszcze tak jak w opisanej, poniżej ale z mojego punktu widzenia z roku na rok jest jednak coraz trudniej skorzystać ze środków przecież nie samej fundacji, ale darowanych na konkretną pomoc, konkretniej osobie przez konkretnych darczyńców.
Oczywiście doskonale rozumiem, że jest regulamin i musi być, choć jego modyfikacje, zmiany coraz częściej takie mam wrażenie wzmacniają samą fundację a paradoksalnie coraz mniej jego podopiecznych dla pomocy, którym notabene fundacja powstała?
Bardzo często w różnych sytuacja mówi się czy pisze, że ta czy tamta fundacja pomogła, wsparła finansowo, dzięki tej czy tamtej fundacji podopieczny uzyskał pomoc?
Pewnie tak czasami się dzieje, ale w naszym przypadku a podejrzewał, że takich jak my są setki fundacja pełni role pośrednika pomiędzy darczyńcą a obdarowanym.
Utkwiła mi gdzieś w pamięci nasza prośba o wparcie w kwocie 120 zł na zakup nebulizatora w momencie, kiedy na subkoncie mojego wnuczka nie było już ani grosza. Jak się domyślacie fundacja odmówiła tłumacząc się brakiem środków?
Raz w ciągu dziesięciu lat skierowaliśmy taką prośbę do fundacji pomocy chorym i niestety.
Czyli mam prawo sądzić, że kiedy skończą się pieniądze z osobistego subkonta na pomoc fundacji nie mamy, co liczyć.
Część Państwa, która zna historię choroby mojego wnuczka zna również naszą walkę o wykonanie corocznego bilansu zdrowia dziecka chorego na mukowiscydozę bez konieczności zbędnej hospitalizacji.
Zwracaliśmy się o pomoc do dwóch fundacji z mukowiscydozą w nazwie o jakieś słowne wsparcie czy choćby próbę podjęcia rozmów ze szpitalem by nam pomóc. Myślicie, że ktokolwiek ruszył palcem by nas wesprzeć a o reakcji dyrektor PTWM w Gdańsku nie chcę już nawet wspominać. Dokładny opis całej sytuacji można znaleźć na naszej stronie.

Reasumując zapewne zdarzają się jak wszędzie jakieś próby nadużyć tak ze strony fundacji jak i ich podopiecznych, ale daleki byłbym generalizowania.
Tak na marginesie na naszą rodzinę było już kilka bezczelnych, chorych, jakże absurdalnych oczywiście anonimowych donosów do fundacji i mimo że to totalne bzdury i przedstawiciele fundacji dobrze o tym wiedzą
(na każdego podopiecznego takich anonimów jest ponoć bardzo wiele) to, kiedy się człowiek o tym dowie to boli i to bardzo boli.
Moim skromnym zdaniem fundacja, jako taka powinna znać swoich podopiecznych na tyle dobrze by wiedzieć jak jest ogólna sytuacja i kiedy, w jaki sposób pomóc.
Dlatego tak bardzo jest przeciwny fundacjom, które mają pod “swoją opieką” 10 -15 i więcej tysięcy chorych i potrzebujących..
Rola pośrednika w refundowaniu, wypłacaniu nie swoich środków, cenzurującego często bez niezbędnej wiedzy czy wyobraźni potrzeb zgłaszanych przez swoich podopiecznych, to jednak trochę mało, ale to tylko moje zdanie.

M.S. dziadek Mateusza

Możesz pomóc

  Categories:
view more articles

About Article Author