Od wizyty do wizyty…

Od wizyty do wizyty…
Sierpień 12 06:57 2017 Print This Article

Mój wnuczek czuje się nadal dosyć dobrze i tu się będę powtarzał, „ jak na dziecko chore na mukowiscydozę”. Natomiast piszący te słowa mógłby czuć się lepiej, ale czy w tym wieku to możliwe?
Po za tym nic ciekawego(być może dobrze) się nie dzieje. Mija nam dzień za dniem. Wakacje już za półmetkiem. Spędzamy dni na spacerach po naszym mieście, choć czasami mamy już trochę dosyć tych samych widoków, ale to nie jest najważniejsze.

Domyślacie się pewnie, że najważniejsze jest zdrowie najbliższych a w szczególności Mateuszka. Nie wie jak jest w innych rodzinach “chorych na mukowiscydozę” ale w naszej od lat wszystko jest podporządkowane walce z chorobą, odpieraniem jej ataków i zaostrzeń. Żyjemy od wizyty do wizyty w gabinetach lekarskich, poradniach mukowiscydozy, szpitalach. Wszystkie inne plany i marzenia a takie kiedyś były zeszły na plan dalszy.
Czasami, kiedy siedzę przed domem w oczekiwaniu na Mateuszka patrzę w tętniące życiem okna sąsiadów i dochodzę do wniosku, że powoli zapominam już jak to jest żyć bez tego ciężaru, który przytłacza nas od ponad dziesięciu lat.
Widzę jak ludzie starają się funkcjonować „normalnie”, spełniać swoje marzenia. Zwykły wydawałoby się remont mieszkania, na który moja żona czeka już ponad 30 lat, 🙂 sprawia ludziom tyle radości. Wiem oczywiście, że każdy ma jakieś problemy bardziej lub mniej ważne, ale jednak mam wrażenie, że oni żyją, idą do przodu a nasze życie a już na pewno moje zatrzymało się lata temu, choć czas biegnie nieprawdopodobnie szybko.
Prawdę mówiąc to odkąd prowadzę naszą stronę internetową czy inne profile stworzone na potrzeby mojego wnuczka pisząc jakiekolwiek słowa zawsze zastanawiam na ile mogę się otworzyć publicznie by nie narazić siebie a przede wszystkim najbliższych się na hejt, drwiny czy nie przychylne komentarze, od których roi się w sieci, bo to na pewno nie jest nikomu z nas do niczego potrzebne, ale nie potrafię pisać wbrew sobie, temu co i jak się czuję w danym momencie. Nie potrafię udawać, że jest wszystko dobrze, kiedy nie jest lub odwrotnie.

 

Wiem natomiast, że winien jestem absolutną szczerość wszystkim tym, którzy przez te lata wsparli moją córkę, wnuczka w tej trudnej drodze życia. Tym wszystkim, którzy nam zaufali, starali się nas zrozumieć. To do nich kieruję przede wszystkim moje słowa, to dla nich mimo ogromnych problemów z samym sobą tkwię przed komputerem i staram się informować prawie o wszystkim, co związane jest z moim wnuczkiem i jego chorobą. Dobrze to, czy źle?
Miłego dnia
M.S.
www.mati-szostak.pl

Możesz pomóc?

  Categories:
view more articles

About Article Author