Ulotki, reklamy, wizytówki.

Ulotki, reklamy, wizytówki.
Styczeń 23 09:02 2013

1-stronaOd początku roku, otrzymuję prośby o rozpowszechnianie i rozprowadzenie ulotek, wizytówek, reklamówek z prośbą o odprowadzenie 1% podatku dla różnych organizacji,  pojedynczych dzieci, osób. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo przecież my prosimy o to samo innych, ale…

Nigdy nie ośmieliłbym się wysłać ulotek, czy prosić kogoś o ich rozpowszechnianie,  kto sam robi wszystko, aby pozyskać jak największą ilość osób, która dokona  tej formy pomocy. Wydaje się to naturalne, choć oczywiście zrobiłbym wszystko, aby pomóc tym, nazwę ich “innym potrzebującym”.

Piszę o tym, dlatego, że bardzo mnie boli i nie wiem jak mam postąpić otrzymując tego typu ulotki z prośba o rozprowadzenie. Wiadomo, że walczymy o to by Mateuszkowi pomogło w ten sposób jak najwięcej ludzi, bo to może mu przedłużyć i mam nadzieję uratować życie. To dla nas priorytet, ale kiedy otrzymam inne podobne ulotki jest mi bardzo przykro a tym samym czuję się podle, że nie będę ich rozpowszechniał

. Musimy w tym przypadku wybierać a kogo wybierzemy, chyba nie muszę pisać, ale gdzieś w środku, czuję się podle, jakby winny tego, że nie zrobiłem nic, aby pomóc innym.

Nie wiem jak ma to uczucie opisać, ale jest ono nieprawdopodobnie męczące, czuję się z tym źle. Jak wybrać między “dzieckiem bardzo ciężko chorym a dzieckiem bardzo ciężko chorym”? Boli mnie to bardzo, ale zawsze wybiorę walkę o Mateuszka i błaganie dla niego o ten 1% podatku.

Zawsze i wszędzie podkreślałem, że nie tylko Mateusz potrzebuje pomocy, ale tysiące innych dzieci, dorosłych, czy ich rodzin, dlatego też staramy się na naszej stronie umieszczać przynajmniej apele o pomoc, jeżeli ktoś sobie tego zażyczy lub robię to bez konsultacji z innymi. Próbuję w ten sposób również zaznaczyć naszą solidarność z innymi chorymi na różnych portalach społecznościowych, ale może to zabrzmi wstrętnie,  dla mnie, dla całej naszej rodziny zawsze najważniejszy w pierwszej kolejności będzie Mateuszek

Wczoraj otrzymaliśmy przesyłkę z PTWM z kwartalnikiem jak zawsze, ale tym razem dołączono dokładnie 126 ulotek wielkości karty kredytowej i 7 rozkładanych reklamówek z prośbą o odprowadzenie 1% podatku właśnie naPTWM 2 (2) Fundację. Co ja mam z tym zrobić? Szczerze powiem zrobiło mi się ponownie przykro.

Z fundacją PTWM mam naprawdę dobre kontakty. W zarządzie są wspaniali ludzie, ale uważam, że  przesyłka  tak dużej ilości ulotek była i jest, jeśli nie nadużyciem, to na pewno niemałą gafą. Ktoś nie pomyślał a powinien.

PTWM 2 (1)Na ulotce jest zdjęcie chłopca chorego,  na mukowiscydozę z rurkami w nosku pobierającego tlen. Bardzo to przejmujący widok i przykry dla mnie i dla nas. Rozumiem oczywiście intencje, ale dlaczego te ulotki i w takiej ilości trafiają do nas. Przecież wiedzą, że my walczymy o to samo. Nie, nie tak nie powinno się postępować? 

Zakładam, że nie liczą na odprowadzenie 1% od członków naszej rodziny, to w takim bądź razie wysłali po to byśmy je rozprowadzali. Czy ma zrobić podobnie i wysłać do Fundacji ponad 100 ulotek z prośbą o 1% dla Mateuszka?

Ksiądz razem z obrazkiem zostawia ulotkę, 1% na budowę kościoła,  PTWM przysyła nam bardzo dużą ilość ulotek,  na e- mail otrzymuję prośby o rozpowszechnianie ulotek chorych dzieciaczków. Nie byłoby  w tym nic dziwnego gdyby nie  to, że pochodzą one od osób, które wiedzą, że my błagamy ludzi o to samo.

Moi drodzy pisałem już, że zaczęła się walka o ten 1% podatku, ale proszę tych wszystkich, którzy za wszelką cenę pragną, aby ludzie pomogli właśnie im o zwracanie większej uwagi na to, kogo o ich rozpowszechnianie proszą.

Nie stawiajcie mnie, nas w sytuacji, w której wybór będzie oczywisty, ale kac pozostanie. Wiem jak bardzo potrzebna jest pomoc innym, przecież równie niewinnym, chorym, cudownych istotom. Z całego serca pomógłbym wszystkim alej jak, skoro sami nie radzimy sobie z walką o życie Mateusza?

 

Mateusz

Wczoraj po południu miał niewielką gorączkę. Oczywiście padł na nas strach, że coś się zaczyna wykluwać. Na całe szczęście i wierzymy, że będzie tak dalej, gorączka spadła. Dzisiaj wstał  około 5 rano i gorączki nie ma. Oby tak zostało.

Proszę się nie dziwić obawom, kiedy bombardują nas zewsząd informacjami o zwiększonej zachorowalności na grypę i zgonami z nią związanymi.

Czasami zastanawiam się czy nie chodzi również o to aby po przez ciągły strach odwrócić uwagę od innych istotnych dla nas i naszej przyszłości spraw. W tym kraju wszystko jest możliwe.

Córka po informacji od Pani prowadzącej zajęcia szkolne z Mateuszkiem, iż prawie wszystkie dzieci w klasie chorują, poprosiła ją, wydaje mi się, że bardzo słusznie aby do końca tygodnia odpuścić sobie zajęcia. Tak na wszelki wypadek. Wiem, że nie jesteśmy w stanie jego i nas wszystkich uchronić przed chorobą ale jak mówi moja Mamuśka : “strzeżonego Pan Bóg strzeże”, więc warto spróbować.

Nie chciałbym  narzekać ale skoro zawsze piszę o wszystkim  to wspomniałem w poprzednim wpisie, nasza ogólna sytuacja zrobiła się nie powiem niespodziewanie ale  trudna. Tak się zastanawiam, czy jeszcze kiedyś przyjdą lepsze czasy, poradzimy sobie sami z leczeniem, rehabilitacją Mateuszka  a do tego będziemy mogli jeszcze pomóc innym?  To moje, oprócz oczywiście uratowania Mateo, zdrowia dla  najbliższych, jedyne marzenie.

Czy ktoś może je spełnić?

view more articles

About Article Author